Powstańcy warszawscy po wojnie byli traktowani jak gryzonie

Udostępnij:
Kadr z „Kanału” Wajdy. Fot. Filmoteka Narodowa.

Powstańcy warszawscy, którym dziś oddajemy hołd, po wojnie z powodu prześladowań ukrywali swój udział w zrywie przeciwko Niemcom. Byli osaczani przez bezpiekę, szpiegowani, przesłuchiwani, wtrącani do więzień. I znienawidzeni przez funkcjonariuszy nowej komunistycznej władzy, którzy widzieli w nich zagrożenie.

Sposób traktowania przez komunistów byłych powstańców warszawskich był przynajmniej do 1956 roku, jeśli nie dłużej, tematem tabu. Nie mówili o tym sami zainteresowani, by nie narażać się na represje, nie zauważali go filmowcy i pisarze. Z wyjątkiem jednego: Aleksandra Ścibora-Rylskiego.

Ścibor walczył w Powstaniu, był ciężko ranny. Po zakończeniu wojny przystąpił do budowania nowej politycznej rzeczywistości jako reporter, pisarz oraz scenarzysta i reżyser filmowy. Jego opowiadanie Węgiel uznawane jest za czołowy socrealistyczny tytuł, a inne, Cień, dało początek milicyjnemu nurtowi  w peerelowskiej literaturze i filmie (tekst ten o walce MO i UB z „podziemiem reakcyjnym” sfilmował Jerzy Kawalerowicz). Ścibor-Rylski był jednak na tyle wewnętrznie uczciwy (a może rozdarty), że napisał także dwa bardzo odważne, jak na tamte czasy, utwory, Morze Sargassa i Czarne ściany, mówiące o prawdziwej sytuacji byłych powstańców pod koniec lat 40. Opowiadania ukazały się w Nowej Kulturze i Twórczości na fali popaździernikowej odwilży.

Utwory łączy typowa dla twórczości Ścibora figura młodego i naiwnego człowieka, bez własnej woli uwikłanego w dziejową machinę, w tym przypadku w rozgrywki aparatu bezpieczeństwa z byłymi akowcami.

Z Wrocławia do pracy w Warszawie przyjeżdża „Myszka” (główna bohaterka Morza Sargassa). W stolicy przypadkowo spotyka swoich byłych kolegów z powstania, przede wszystkim szefa kompanii „Husarza” i jego siostrę, sanitariuszkę „Czaplę”. „Myszka” opowiada się po stronie nowej władzy, natomiast jej znajomi czują się niepewnie. Są wystraszeni, obawiają się szpicli. Gdy spotykają się w knajpie, mówią ściszonymi głosami. „Husarz” i „Czapla” nie założyli rodzin, mieszkają razem, słuchają Londynu i Wolnej Europy. Pewnego dnia „Myszka” dostaje wezwanie do bezpieki. W upiornej willi zostaje poddana brutalnemu śledztwu. Ma donosić na kolegów z konspiracji. „Myszka” nabiera podejrzeń, że w ich otoczeniu znajduje się szpicel. Nie wie, jak wyjść z trudnej sytuacji. Czuje się jak statek uwięziony przez wodorosty i spychany przez martwe prądy Morza Sargassowego (stąd tytuł opowiadania).

Czarne ściany też nie wieszczą niczego dobrego. Warszawa w roku sfałszowanych wyborów. Student Paweł (brał udział w Szarych Szeregach, w powstaniu walczył jako strzelec) poznaje grupę byłych powstańców, wśród których jest atrakcyjna Krystyna Mehring. Są starsi od niego, przyjaźnią się, jeden z nich został aresztowany i trafił na Rakowiecką. Grupa organizuje pomoc, jednocześnie czeka na przyjazd podchorążego Flisaka z wileńskiej AK, który w stolicy chce przeczekać trudny czas i ujawnić się po amnestii. O wszystkim dowiaduje się bezpieczeństwo, byłym akowcom grożą aresztowania pod zarzutem „odnowienia kontaktów”. Cień podejrzenia pada na Pawła. Ale to nie on donosił na powstańców, tylko Filip, kolega z pokoju, któremu ten zwierzał się z „podchodów” do Krystyny. Gdy Paweł romansował, Filip „zmienił banderę” z biało-czerwonej na czerwoną i aktywnie zaczął popierać nową władzę. Tak z obrzydzeniem wypowiada się do Pawła o byłych akowcach:

„Te ich kurwy z intelektem, te czarne msze alfonsów z baretkami! to ciągłe rycie, plucie, szeptanie! Ja nie chcę żyć wśród szczurów! […] Popatrz w lustro, co oni z ciebie zrobili! Otwórz gębę. Zobaczysz, jak ci rosną ząbki gryzonia!… Rzygać mi się chce, rozumiesz?”.

Aleksander Ścibor-Rylski jak wielu jego rówieśników, m.in. Jerzy Stefan Stawiński, autor scenariusza do Kanału Wajdy, po warszawskiej hekatombie krytycznie odnosił się do decyzji o wybuchu powstania, co nie przeszkodziło mu oddać sprawiedliwość swoim towarzyszom walki. Jego proza oprócz mocnego egzystencjalnego ładunku dostarcza też sporej dawki realizmu. Powojenna Warszawa jest pełna usypisk gruzów i wystygłych bram, odbywają się jeszcze ekshumacje ciał powstańców, ulice są słabo oświetlone, jeżdżą nimi przepełnione tramwaje. Po mieście krążą patrole z pepeszami, żołnierze w przydługich szynelach śmierdzą jakimś ciężkim zapachem. A wolność, o którą walczyli młodzi powstańcy, można jedynie znaleźć na pudełkach papierosów marki „Wolność”.

Udostępnij:

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.