Helmuth James von Moltke. Protestant skazany za św. Ignacego Loyolę

Udostępnij:

Listy na pożegnanie  Helmutha Jamesa i Freyi von Moltke są szczerym zapisem wielkiej miłości do Boga i drugiej, najbliższej osoby. Jeśli wzruszycie się podczas ich lektury, nie ocierajcie łez. Jeśli zapragniecie bliskości Boga, pomódlcie się. Jeśli zapragniecie dokonać w swym życiu wielkich czynów, nie zwlekajcie.

Ruch oporu w III Rzeszy był słaby. Działały tylko nieliczne grupy. Najbardziej spektakularną akcją przeciwko Hitlerowi zaplanowaną  przez spiskowców z kręgu konserwatywnej arystokracji był zamach na führera, dokonany 20 lipca 1944 roku w Wilczym Szańcu w Prusach Wschodnich przez Clausa grafa von Stauffenberga. Zamach się nie udał, oficerowie i politycy zamieszani w spisek zostali straceni.

Z  zamachem tym nie miał nic wspólnego  Helmuth James von Moltke, przywódca innej grupy opozycyjnej – tzw. Kręgu z   Krzyżowej – aresztowany przez gestapo w styczniu 1944 roku i po 20 VII bezskutecznie łączony z zamachowcami. Moltke stanął przed Trybunałem Ludowym w styczniu 1945 roku i po krótkim procesie został skazany za zdradę stanu na karę śmierci. Wyrok wykonano 23 stycznia 45 r.

Moltke pozostawił po sobie przepiękne listy pisane do żony Freyi. Pełne wydanie najbardziej osobistej korespondencji małżonków z ostatniego okresu życia Moltkego (1944-45) ukazało się dopiero w 2011 roku po śmierci Freyi.

Helmuth James von Moltke urodził się w 1907 roku w majątku Krzyżowa na Dolnym Śląsku w starej pruskiej rodzinie arystokratycznej, ale był wychowany w duchu chrześcijańskim, a nie militarystycznym i nacjonalistycznym. Jego ojciec Helmuth Adolf, dotknięty w młodości poważną chorobą, wyzdrowiał dzięki pomocy wyznawców Stowarzyszenia Chrześcijańskiej Nauki. To spowodowało, że do końca życia był aktywnym działaczem tej wspólnoty, a swoim dzieciom przekazał zasady wiary w duchu protestanckim.

H.J. von Moltke (1907-1945). Fot. Wikimedia

Na liberalno-demokratycznych poglądach młodego von Moltke zaważyły kontakty podczas studiów w Berlinie i Wiedniu z reformatorskimi środowiskami skupionymi wokół postępowej pedagog Eugenie Schwarzwald. Helmuth James swoją wiarą i poglądami „zaraził” żonę Frey, która pochodziła również z zamożnej rodziny – z kolońskiego mieszczańskiego rodu Deichmann. Moltke po studiach wyspecjalizował się w międzynarodowym prawie cywilnym i angażował się przed wojną w pomoc osobom prześladowanym przez nazistowski reżim, także Żydom. Po wybuchu wojny Helmuth James von Moltke wraz z hrabią Peterem York von Wartenburgiem zaczął dyskutować na temat przyszłości Niemiec. Obaj nie wierzyli w triumf tysiącletniej III Rzeszy. Tak narodziła się obywatelska inicjatywa, określona przez gestapo mianem Kręgu z Krzyżowej. Inicjatywa skupiała osoby pochodzące z różnych klas społecznych krytycznie nastawione do NSDAP i reżimu Hitlera, zarówno świeckie, jak i duchowne, zarówno protestantów, jak i katolików. Do ścisłego grona należało 22 osoby. Buntownicy spotykali się w Berlinie, Monachium i w Krzyżowej. Dyskutowali, jak ma być zorganizowane nowe demokratyczne państwo niemieckie, jak ma ono współpracować z innymi europejskimi narodami, jak powinny  przebiegać wybory. Gdy lider Kręgu z Krzyżowej trafił do więzienia, małżonkowie utrzymywali kontakt listowy (cały czas pisali do siebie od 1939 roku, gdyż Helmuth często przebywał poza domem). Ostatnim więzieniem opozycjonisty był berliński Tegel. Z tego więzienia listy przekazywał pastor Poelchau, który cudem nie został zdemaskowany. W berlińskim mieszkaniu pastora zatrzymywała się Freya, załatwiała wiele spraw, rozmawiała z prawnikami i władzami i pisała listy do męża.

W jednym z listów hrabiego można znaleźć wykładnię jego pacyfistycznych i chrześcijańskich poglądów skreśloną w testamencie dla synów Konrada i Caspra:

Chcę Wam (…) powiedzieć, że całe moje życie, już od czasów szkolnych, przeciwstawiałem się duchowej ciasnocie  umysłowej i przemocy, wywyższaniu się i braku szacunku wobec innych, nietolerancji oraz dążeniu do absolutu i bezlitosnej konsekwencji, które tkwią w Niemcach i znalazły wyraz w państwie narodowosocjalistycznym. Starłem się przezwyciężyć tego ducha i zło będące jego skutkiem jak skrajny nacjonalizm, prześladowania na tle rasowym, odejście od wiary czy materializm. W świetle stanowiska narodowosocjalistycznego będę więc słusznie skazany.

Następnie Moltke tłumaczy synom, dlaczego był przeciwny zabijaniu Hitlera:

Ale ja nigdy nie chciałem ani nie popierałem aktów przemocy jak ten z 20 lipca. Przeciwnie, zwalczałem ich przygotowania, bo z wielu powodów byłem krytyczny wobec takich działań w przekonaniu, że w ten akurat sposób nie da się wyeliminować  zasadniczego zła duchowego. I w tym sensie pozbawienie mnie życia jest niesłuszne. Jak to będzie oceniane w przyszłości, tego dziś nikt nie wie, również tego, czy moja szczególna postawa wobec tych wydarzeń będzie w ogóle rozpoznawalną. Ale chcę, byście wiedzieli, że nie można mnie wrzucać do jednego worka z ludźmi związanymi z 20 lipca.

Helmuth James pisał z oczywistych względów drobnym pismem. Przekazywał nim wielkie treści. Przyznawał się przed żoną do słabości, że na początku śledztwa za dużo powiedział. Często cytował Biblię i Psalmy, wzmacniał więź duchową z ukochaną osobą. Mimo „zwierzęcego strachu” przed śmiercią wyrażał gotowość poddania się wyrokowi Boskiemu. Był pogodzony ze swoim losem. „Wszystko nabiera sensu, który dotychczas był ukryty” – pisał w ostatnich listach. Krytycznie trudna sytuacja, w jakiej znaleźli się małżonkowie, stworzyła okazję do wyrażania wzajemnej troski i przekazywania słów oddania i bezgranicznej, nawet po śmierci, miłości. Helmuth i Freya stapiają się duchowo:

Nigdzie o Tobie nie wspomniałem [podczas procesu], bo Ty, moje Serce, zajmujesz całkiem inne miejsce niż wszyscy pozostali. Ty mianowicie nie jesteś narzędziem Boga, który ma mnie uczynić takim jakim jestem, Ty jesteś raczej mną. Jesteś moim 13. rozdziałem Pierwszego Listu do Koryntian. Bez tego rozdziału żaden człowiek nie jest człowiekiem. (…) Wcale nie mówię, że Cię kocham, to nie jest to. Jesteś raczej tą częścią mną, której by mi brakowało, gdybym był sam.

Przewodniczący Trybunału Ludowego Freisler w mowie oskarżycielskiej zarzucił Moltkemu defetyzm, brak wiary w zwycięstwo III Rzeszy, kontaktowanie się z prowincjałem jezuitów. Freisler grzmiał, że oskarżony nie słuchał rozkazów führera tylko „stróżów tamtego świata”. Stwierdził, że nigdy nie będzie zgody między narodowym socjalizmem a chrześcijaństwem, gdyż oba nurty „domagają się całego człowieka”. Sam Moltke żartobliwie napisał, że tylko Freisler dobrze zrozumiał jego poglądy, oraz że on, protestant, został skazany na śmierć za św. Ignacego Loyolę.

Po wkroczeniu Armii Czerwonej do Niemiec Freya uzyskała od władz sowieckich zaświadczenie, że jej mąż był antyfaszystą, co gwarantowało jej nietykalność. W Krzyżowej, która znalazła się w nowych granicach Polski, mieszkała z synami do października 1945 roku. Potem została przewieziona przez Anglików do Berlina, zabierając całą dokumentację dotyczącą Kręgu z Krzyżowej. Freya zabrała także listy. Towarzyszyły jej przez całe życie, pomagały przeżyć trudny czas po śmierci męża. Po raz pierwszy przyjechała do Krzyżowej dopiero na zaproszenie władz Polski w 1990 roku. Nasz kraj odwiedzała kilka razy. Uważała, że ziemie zachodnie słusznie przypadły Polsce. Zmarła 1 stycznia 2010 roku.

Listy na pożegnanie. Helmuth James i Freya von Moltke, tłum. Grażyna Prawda, Znak, Kraków, 2017.

Udostępnij:

Leave a Reply