Porady bp. Pelczara dla młodych księży

Udostępnij:

Do moich rąk trafił czwarty numer „Biuletynu Muzeum Kultury Ludowej w Kolbuszowej”. Muszę przyznać, że z periodykiem tym spotykam się po raz pierwszy. Dokładna lektura potwierdza pierwsze pozytywne wrażenie, jakie sprawiają okładka i layout pisma – jest eleganckie w formie, fachowo redagowane oraz ciekawe w treści.

Godne uwagi są co najmniej dwa artykuły. Autorka pierwszego (pt. „Galicyjski poradnik dla osób duchownych…”), Izabela Wodzińska, szczegółowo omawia napisaną przez bp. Józefa Sebastiana Pelczara i wydaną w 1900 roku, kiedy został ordynariuszem diecezji przemyskiej,  książkę zatytułowaną Medycyna pasterska. W drugim Arkadiusz S. Więch przybliża zjawisko z historii Żydów o nazwie księgi pamięci. Oba teksty mogą być przyczynkiem dla historyków i antropologów do własnych badań nad kulturą dawnej Galicji.

Św. Józef Sebastian Pelczar (1842 – 1924) zapisał się w pamięci wiernych jako opiekun chorych i cierpiących. I w tym kontekście oraz w drugim, dydaktycznym, gdyż bp Pelczar był przez wiele lat wychowawcą młodych alumnów i księży, należy rozpatrywać znaczenie poradnika pt. Medycyna pasterska. Ukazał się anonimowo; porady z kilku zachodnich  źródeł zebrał Stary Duszpasterz. Izabela Wodzińska tłumaczy anonimowość bp. Pelczara tym, że nie chciał swoim nazwiskiem budować dystansu między sobą a odbiorcą, zależało mu na stworzeniu wrażenia, że przemawia bardziej doświadczony ojciec niż surowy mentor. Celem książki było praktyczne przygotowanie księży do pracy z mieszkańcami wsi i miasteczek pod kątem szerzenia wiedzy o zdrowiu i higienie, w czasach gdy częściej chodzono do znachorów, zielarzy i babek niż lekarzy. A więc cel niesienia oświaty. Drugi zamiar polegał na propagowaniu wśród alumnów i wyświęconych księży wiedzy na temat, jak urządzić własne życie i parafii, by jak najlepiej sprawować posługę i świecić przykładem wśród prostych ludzi.

Do najczęstszych chorób kapłanów ks. Pelczar zaliczał otyłość. By jej uniknąć, zalecał ruch na świeżym powietrzu, ćwiczenia fizyczne i odpowiednią dietę, której podstawą powinny być zwiększone racje chudego mięsa, unikanie potraw mącznych i alkoholu. Należało wyjeżdżać do uzdrowisk oraz często masować żywot. Z poradnika dowiadujemy się, że księża powinni dbać o wygląd, nieodpowiednim dla nich było noszenie peruk, trefienie, nadmierne pomadowanie i farbowanie na wzór świeckich Gogów. Niezależnie od pory roku księża powinni byli nosić  kapelusz, a na dłoniach rękawiczki, które należało zdejmować tylko do posiłku. W ubiorze księża powinni unikać zaniedbania i przesady.

Józef Sebastian Pelczar  pisze sporo na temat chorób, także psychicznych. Omawia zjawiska ekstazy, stygmatów i opętania. Charakteryzując ostatnie schorzenie, zwracał uwagę, by nie mylić opętania z demonomanią, na którą cierpią ludzie obłąkani, alkoholicy i rozpustnicy.

objawem [demonomanii] były: niechęć do kwestii religijnych, wykrzykiwanie niecenzuralnych haseł, obawa przed obecnością kapłana

– pisze autorka artykułu.

Z kolei opętanie skłaniało wiernych do zachowań irracjonalnych (np. rzucanie się w wodę,w ogień), wprowadzało u nich łatwość posługiwania się obcymi językami, przepowiadania przyszłości, opowiadania rzeczy, które do tej pory (np. ze względu na brak wykształcenia) były dla nich niejasne i obce. Aby rozpoznać opętanie, należało nie tylko korzystać z posiadanej wiedzy kanonicznej, ale także zasięgnąć opinii doświadczonego psychiatry.

Pisząc o biologicznych kwestiach narodzin i połogu oraz sferze seksualnej autor poradnika stosuje łacinę. By kapłan w tej dziedzinie był wzorem dla wiernych, powinien wg ks. Pelczara sam brzydzić się z całej duszy wszelką nieczystościąukochać dziewictwo i być gotów raczej życie utracić, niż uszczerbek na niem ponieść.

Wśród wielu innych porad znalazły się też i takie, jak wygłaszać homilie, dbać o gardło, jak urządzić na plebanii salon, by dobrze czuli się w nim goście. Autor zalecał zawieszać na ścianach salonu oryginalne obrazy i sztychy przedstawiające sceny biblijne, a odradzał  wieszanie zwierciadeł i dekorowanie wnętrza sztucznymi kwiatami. Niewskazane były lekkie meble i pastelowe, infantylne i kobiece kolory. Na plebanii powinna być apteczka, wyposażona w podstawowe leki, by ksiądz służył ludziom pomocą (księży obowiązywał zakaz  wykonywania zawodu lekarskiego, z wyjątkiem misjonarzy).

Choć od wydania poradnika upłynęło ponad sto lat, należy zwrócić uwagę, że był racjonalną i praktyczną odpowiedzią na  wyzwania  czasu, w jakim powstał. Wg bp. Pelczara, ksiądz miał być lokalnym liderem zarówno pod względem duchowym, jak i świeckim. Miał dbać o własną czystość w sferze zewnętrznej i wewnętrznej oraz oddziaływać przykładem na „trzódkę” niechętnie przyjmującą oświatowe nowinki

„Księgi pamięci jako źródło historyczne do badań społeczności żydowskiej na terenie obecnego województwa podkarpackiego” to tytuł innego, wartego uwagi artykułu w czwartym nr. Biuletynu MKLwK. Księgi pamięci są gatunkiem literackim zadomowionym w kulturze żydowskiej od czasów średniowiecza, a dziś odnawianym w celu opisania życia w sztetlach przed Zagładą. Kroniki dotyczą konkretnych miejscowości i ich mieszkańców, co oddane jest w tytułach. Książki zbudowane są wg prostej zasady: najpierw rys historyczny społeczności żydowskiej na danym terenie, później opis życia i relacji z innymi nacjami, następnie sylwetki zasłużonych osób oraz relacje z okresu Zagłady i świadectwa ocalałych i spis pomordowanych. Autorami są  zazwyczaj mieszkańcy opisywanych miejscowości, rzadziej zawodowi historycy. Wydawcami żydowskie ziomkostwa. Z terenów Podkarpacia znane są 24 tego typu wydawnictwa, m.in. o Baranowie, Brzozowie, Cieszanowie, Jarosławiu, Jaśle, Łańcucie, Rzeszowie, Rymanowie, Zaklikowie. Tylko księga o Dębicy ukazała się w polskim tłumaczeniu.

Charakter wspomnień bywa mocno zabarwiony sentymentalnie i mitologicznie i tylko po uwzględnieniu tego, jak pisze autor artykułu, można traktować je jako źródło historyczne. W sytuacji generalnego braku dokumentów dotyczących dawnych żydowskich mieszkańców Galicji, są one bezcenne, gdyż dostarczają perspektywy „od środka” w spojrzeniu na życie w dawnych galicyjskich miasteczkach.

Zawarte w księgach opisy świata sprzed Zagłady są różne gatunkowo, zarówno poważne, dramatyczne, jak i humorystyczne. Przytoczmy opowiastkę o tym, jak wiceburmistrz Dębicy Bendet Fett, będąc właścicielem hotelu, chciał sobie ułatwić życie konstruując hotelowy zegar, który budziłby gości o zamawianej porze bez konieczności wstawania z łóżka. Zegar się nie przyjął, mimo opatentowania wynalazku Fet nie mógł czerpać z niego zysków. Znajomi hotelarza  zareagowali na jego porażkę, układając piosenkę: Bendet Fett o zegarach marzy, ale zbladł niczym trup na twarzy.

Udostępnij:

Leave a Reply