Otwarta księga Łyczakowa

Grób Anny Lewickiej na Łyczakowie.

Po raz pierwszy uczestniczyłem w zainicjowanej w 2009 roku przez Jolantę Danak-Gajdę z Polskiego Radia Rzeszów akcji czyszczenia i porządkowania grobów lwowskich dziennikarzy pochowanych na Cmentarzu Łyczakowskim. Jak przystało na koniec października, na Łyczakowie mocno wiało, padał przelotny deszcz. Na szczęście wiatr nie przygnał żadnych mar i nastrojów pierzchliwych. Rzeszowscy dziennikarze (wśród nich byli też pracownicy IPN Rzeszów) pracowali dzielnie, wydzierając chaszcze; odkopywali mogiły z grubych warstw liści i ziemi. Płyty nagrobne wymagały oczyszczenia z mchu i porostów. Na koniec zapalali biało-czerwone znicze i zawiązywali kokardki w takich samych kolorach.

Wiele grobowców na Łyczakowie sypie się. Czas robi swoje, ręka ludzka też. Za rok zapewne zastaniemy mogiły polskich dziennikarzy w podobnym, jeśli nie gorszym stanie. Ale nikt z nas nie traci wiary w sens tych działań. Gdy trzeba było, czyściliśmy też opuszczone groby ukraińskie, bo śmierć nie dzieli ludzi na narody.

Cmentarz Łyczakowski jest jedną z najstarszych i najpiękniejszych europejskich nekropolii. Wizyta na nim nie ma nic wspólnego z gotycką fascynacją mrokiem i śmiercią czy też  popadaniem w martyrologiczne nastroje, a raczej z podróżą w czasie. Jak ktoś mądrze napisał, na starych cmentarzach zapisana jest prawdziwa historia mieszkańców miast. Tak jest i w przypadku Łyczakowa. Lwowska nekropolia ma wiele do powiedzenia w różnych językach, po łacinie, polsku, niemiecku, ukraińsku, rosyjsku, o ludziach, którzy budowali pomyślność tego wielokulturowego miasta. Spacer po Łyczakowie na pewno nie zmienia ludzi w listopadowe widma.

Jak to się wszystko dziwnie łączy. Niedawno na blogu pisałem o Herminii Naglerowej, wybitnej, pochodzącej z dawnych Kresów pisarce, która zaczynała swoją literacką działalność  właśnie we Lwowie od współpracy z „Gazetą Lwowską” i „Lwowską Gazetą Poranną i Wieczorną”. Co prawda Naglerowa zmarła w Londynie i tam jest pochowana, ale to właśnie ona przyszła mi na myśl, gdy dowiedziałem się, że na Łyczakowie jest pochowana inna wybitna przedstawicielka świata maszyny do pisania i prasy drukarskiej – Anna Lewicka z Lewickich (1852-1932).

Poświęcę  kilka słów tej pisarce, redaktorce i działaczce społecznej, która od 1887 roku we Lwowie wydawała na własny koszt pismo dla dzieci „Mały Światek”. Dla Lewickiej pisali i tworzyli najlepsi autorzy i ilustratorzy. Pani redaktor postawiła sobie za cel wychowanie dzieci w duchu patriotycznym i obywatelskim. W 1913 r. zamieściła autorski artykuł, w którym głosiła ideę walki zbrojnej o niepodległość, co spowodowało konfiskatę pisma w zaborze pruskim. W okresie polsko-ukraińskich walk o miasto w swoim mieszkaniu założyła drukarnię, gdzie wydawała „Głos Polski”, ulotki i odezwy. Lewicka wydawała „Mały Światek” we Lwowie do 1920 r. , potem z braku funduszy przeniosła redakcję do Poznania. Podjęła własną twórczość pisarską, wydała też wiele książek o tematyce przyrodniczej i geograficznej, biograficzno-historycznej, popularnonaukowej. Jej życie i działalność nie są martwym grobem, ale otwartą księgą, z której warto czerpać siły i inspirację. Po to się właśnie jeździ do Lwowa i na Łyczaków.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.