Okrutni i źli Polacy w sowieckim kinie

Udostępnij:
Kadr z filmu „Taras Bulba” z 2009 roku. Fot. Youtube

Polacy w kinie  sowieckim byli przedstawiani z reguły źle i karykaturalnie jako głupi, dumni i okrutni ludzie. Kinowy obraz Polski zawsze był wypadkową polityki wschodniego imperium wobec naszego państwa, uznawanego przez Moskwą od 1920 roku do połowy lat 30. za najważniejszego wroga. Większość sowieckich filmów podejmujących polską tematykę wiązała się z ukraińskimi zagadnieniami. O tym wszystkim można przeczytać w arcyciekawym artykule rosyjskiego historyka Borysa W. Sokołowa Obraz historii Polski w kinie sowieckim (1922-1992), zamieszczonym w dwumiesięczniku Arcana (6/2017). Pierwotnie tekst został wygłoszony podczas III Kongresu Zagranicznych Badaczy Dziejów Polski w październiku 2017 roku w Krakowie.

Pierwszym sowieckim filmem zawierającym wyraźnie antypolskie akcenty była produkcja P.K.P. (tytuł pochodzi od skrótu Piłsudski kupił Petlurę i stanowi parodię skrótu Polskich Kolei Państwowych) o wojnie polsko-bolszewickiej z 1920 roku. Obraz wyreżyserowali Georgij Stabowoj i Aksel Lundin. Polacy zostali w nim pokazani jako rabusie okradający ukraińskich chłopów. W filmie można obejrzeć odwrót pobitej armii Ukraińskiej Republiki Ludowej do Polski oraz jak polski szpieg Dąbrowska organizuje pochód atamana Jurko Tiutiunnyka na Ukrainę. Postać tę zagrał sam ataman, który po aresztowaniu przez Sowietów w 1923 roku przeszedł na ich stronę. W filmie tym, jak i w następnych o podobnej tematyce, rzecz jasna została pominięta porażka Sowietów w bitwie warszawskiej.

Ukraiński reżyser Iwan Kawaleridze w dwóch filmach Liven (1929) oraz Koliwszczina (Koliszczyzna) (1933) opowiada o wielkim chłopskim buncie na terytorium Rzeczpospolitej. Polska szlachta jest pokazana od jak najgorszej strony, ukraińskich chłopów uważa za „bydło” i ginie z ich rąk. Autor omawianego artykułu zwraca uwagę, że reżyser całkowicie zbył milczeniem, że kozackie powstanie było wymierzone głównie przeciwko ludności żydowskiej i że to ona padła ofiarą kozackich pogromów.

Wielki Wsiewołod Pudowkin (Matka, Burza nad Azją, Koniec Sankt Petersburga) wyreżyserował razem z Michaiłem Dollerem film Minin i Pożarski (1939) o odbiciu przez rosyjskie pospolite ruszenie z rąk polskich Moskwy w 1612 roku. Nie trzeba dodawać, że Polacy, w tym hetman wielki litewski Jan Karol Chodkiewicz, zostali pokazani od jak najgorszej strony. Jak zauważa Borys W. Sokołow, twórcy całkowicie przemilczeli fakt, że polski garnizon w Moskwie składał się głównie z niemieckich najemników. Sokołow przypuszcza, że gdy powstawał film, Stalin musiał już przygotowywać z Hitlerem podział Polski.

O powstaniu Chmielnickiego opowiada Igor Sawczenko w produkcji Bogdan Chmielnicki (1941). Polska dominacja na Ukrainie w XVII w. zostaje określona słowem „jarzmo” o mongolskiej konotacji. Chmielnicki i Ukraińcy w przeciwieństwie do Polaków zostali sportretowani jako prawdziwi rycerze. W filmie nie ma ani słowa o pogromach  dokonywanych przez wojska Chmielnickiego na Polakach i Żydach.

Wielki sowiecki reżyser Michaił Romm (Baryłeczka, Lenin w Październiku, Zwyczajny faszyzm) w filmie Sen (albo Marzenie) z 1941 roku opowiada o mieszkańcach polskiego Lwowa lat trzydziestych XX w. Pozytywny obraz otrzymali jedynie Polacy z proletariatu oraz Ukraińcy i Żydzi. Produkcja weszła do kin dopiero w 1943 roku, gdy Armia Czerwona powróciła na Ukrainę.

Kolejny radziecki film o wojnie polsko -bolszewickiej Pierwsza konna (Pierwaja konna) w reż. Jefima Dzigana i Georgija Bieriezko z 1941 roku był zdecydowanie antypolski. Jedynie marszałek Piłsudski został pokazany jako inteligentny i godny przeciwnik.

Jak pisze Borys W. Sokołow w artykule Obraz historii Polski w kinie sowieckim (1922-1992),  po 1945 roku osłabł antypolski kurs w kinie radzieckim. Co prawda w powstałym  w 1959 roku filmie Oleks Dowbusz o przywódcy huculskich opryszków  występujących w latach 1738-1745 przeciw polskim panom większość Polaków została przedstawiona jako okrutni wyzyskiwacze i mordercy, to już w filmie Lenin w Polsce (1965) postać przyjaciela wodza rewolucji – Andrzeja – zostaje ukazana w pozytywnym świetle, mimo że Polak wstępuje do Legionów.

Powrót negatywnych filmów o Polsce nastąpił po powstaniu  Solidarności, ale były wyjątki. Wśród nich obraz Po zwycięstwie Stiepanowa mówiący o sowieckich pogranicznikach walczących razem z polskimi wopistami przeciw UPA.

Jedynym Polakiem przedstawionym niekorzystnie jest oficer Armii Krajowej, która wspiera UPA, a więc decyduje się walczyć przeciw polskim interesom

– pisze Sokołow.

Przypomnijmy, że podobny motyw – rzekomej współpracy tzw. reakcyjnego polskiego podziemia z UPA w Bieszczadach – pojawił się w filmie Petelskich z 1961 roku Ogniomistrz Kaleń nakręconym na podstawie powieści Gerharda Łuny w Bieszczadach. Raczej nieprzypadkowo Petelskim na planie Ogniomistrza… towarzyszyła asystentka o rosyjsko brzmiących imieniu i nazwisku – Ałła Fołomietow.

Podczas pieriestrojki w Związku Radzieckim nie powstawały filmy negatywnie pokazujące narody dawnego bloku wschodniego, w tym Polaków. Trend ten został złamany dopiero po „pomarańczowej rewolucji” na Ukrainie w 2004 roku filmem Taras Bulba (2009) na podstawie powieści Mikołaja Gogola o antypolskim wydźwięku. W produkcji umieszczono sceny, jak Polacy mordują ukraińskie kobiety i dzieci, ale już nie pokazano, jak Kozacy znęcali się nad Żydami i Polakami. Filmowe łotry nie przez przypadek noszą nazwiska znanych polskich polityków Mazowieckiego i Kwaśniewskiego.

Większość sowieckich filmów podejmujących temat polski wiąże się ze sprawami Ukrainy, a nie z kwestiami dotyczącymi Białorusi czy Litwy. Dzieje się tak dlatego, że sięgający zamierzchłych czasów spór polsko-ukraiński może stanowić dobrą pożywkę dla filmowców i scenarzystów przy tworzeniu  postaci negatywnych Polaków. Wizerunek Polaków w sowieckich i rosyjskich filmach historycznych jest też w dużej mierze zależny od politycznej sytuacji w relacjach polsko-rosyjskich.

– taką uwagą kończy swój artykuł Borys W. Sokołow w dwumiesięczniku Arcana 6/2017.

Udostępnij:

Leave a Reply