Matka i córka. Recenzja filmu „Lady Bird”

Udostępnij:
Fot. materiały prasowe.

Choć Lady Bird jest debiutem fabularnym Grety Gerwig, widać, że reżyserka nie należy do filmowych nowicjuszek. Znana jest przecież z udziału w różnych artystycznych konfiguracjach kina spoza głównego nurtu. Występowała w filmach Noaha Baumbacha i Joe’a Swanberga, niektóre z nich współreżyserowała i pisała scenariusze.

Wymienieni reżyserzy mają swój określony rodowód. W przypadku twórczości Noaha Baumbacha (Greenbereg, Frances Ha) widać odwołania do amerykańskiego kina lat 70. oraz europejskiej Nowej Fali,  a jeśli chodzi o Joe’a Swanberga kłania się amerykańskie kino niezależne spod znaku mumblecore, czyli filmów realizowanych za bardzo małe pieniądze, w naturalnych wnętrzach, kręconych kamerą „z ręki” i przy udziale małych ekip, z przewagą dialogu i improwizacji nad fabułą. Tematycznie kino to sprowadza się do opowiadania o uczuciowych zawiłości dwudziesto – i trzydziestolatków nieumiejących pożegnać się ze swoją niedojrzałością, ludzi niepotrafiących dokonywać wyborów. Początki tego nurtu można znaleźć w filmach Richarda Linklatera pt. Slacker i Kevina Smitha Clerks – Sprzedawcy i Szczury z supermarketu, ale właściwymi prekursorami nurtu są Andrew Bujalski (Funny Ha Ha, Mutual Appreciation) oraz wspomniany Joe Swanberg  (LOL, Nights and Weekends), z tym że nazwę ruchu upowszechnił Bujalski. Pierwszy człon „mumble” znaczy „mamrotanie”, niewyraźne mówienie, a drugi człon „core” został zapożyczony od słowa „hardcore” i oznacza hałasy na planie filmowym.  Filmy mumblecore’owe z reguły mają swoje premiery na festiwalu mediów interaktywnych South by Southwest w Austin w Teksasie i można je określić kinem pokolenia internetu i smatfonów, podczas gdy filmy Linklatera i Smitha były związane z pokoleniem MTV.

Wracając do Lady Bird,  film ma wiele cech mumblecore, ale na zasadzie świadomych stylistycznych zapożyczeń. Greta Gerwig czerpie także ze swojego życiorysu. Podobnie jak jej bohaterka, która podpisuje się ksywką Lady Bird, urodziła się w Sacramento i skończyła katolickie liceum w tym mieście, podobnie jak jej filmowe wcielenie marzyła o studiach artystycznych w Nowym Jorku i dopięła swego. Film opowiada o skomplikowanych relacjach zbuntowanej nastolatki z matką. Dziewczyna nie mogąc pogodzić się z ekonomiczną degradacją  swojej rodziny mieszkającej po niewłaściwej, „śmieciowej” stronie torów w Sacramento, konfabuluje, dobiera sobie bogate towarzystwo koleżanek i kolegów, a przy tym farbuje włosy, ubiera się oryginalnie, uczestniczy w różnych zgrywach wobec zakonnic i księży w liceum. Głównym polem aktywności Lady Bird są randki, pierwsze seksualne doświadczenia. Film Grety Gerwig nie byłby tak udany, gdyby nie pretekstowa formuła narracji, zbudowana  z wielu krótkich, dynamicznie zmontowanych epizodów, mówiących o tym, że młodość to istne szaleństwo. Epizody i scenki  są utkane z niedomówień i podtekstów, reżyserka często sugeruje mało wyraźny podział ról płciowych. Relacja między córką a matką jest trudna, bo pierwsza jest skupiona głównie na swoich przeżyciach, autokreacji i buncie, druga  musi zapewnić całej rodzinie utrzymanie. Co najważniejsze, Greta Gerwig nie idealizuje buntu swojej bohaterki, nie wpisuje go w żadną ideologię, a przeciwnie, pokazuje, że nic nie jest w stanie zastąpić rodziny i rodzicielskiej miłości. W końcu dochodzi do pogodzenia się córki z matką oraz konfrontacji marzeń dziewczyny z realiami. Lady Bird nie aspirując o miano ani wybitnego, ani ważnego filmu nieoczekiwanie znalazła się na liście najlepszych amerykańskich filmów 2017 roku oraz chętnie grana jest w wielu europejskich państwach.

Lady Bird, USA 2017, komediodramat (93 min), scen. i reż. Greta Gerwig, w rolach głównych: Saoirse Ronan i Laurie Metcalf, polska premiera: 2 marca 2018, polska strona filmu: https://fdb.pl/film/745867-lady-bird

O filmach mumblecore’owych czytaj tutaj:  https://wchlonietyprzezorient.wordpress.com/2015/11/03/mumblecore-czyli-jeszcze-bardziej-niezalezni/

Udostępnij:

Leave a Reply