Ślepe strzały w thrillerze „Odnajdę cię”

Udostępnij:
Ewa Kaim w filmie „Odnajdę cię”. Fot. materiały prasowe/Kino Świat.

Chciałbym o thrillerze „Odnajdę cię” napisać więcej dobrych rzeczy niż złych, bo od czasu „Błękitnej stali” Kathryn Bigelow z Jamie Lee Curtis w roli głównej bardzo lubię filmy o policjantkach. Niestety, debiut fabularny  dokumentalistki  Beaty Dzianowicz rzadko strzela do widowni ostrą amunicją. Częściej ładuje ślepakami, począwszy od niedopracowanego scenariusza po źle słyszalne dialogi i niedoróbki montażowe.

A przecież tytuł ma mocne marketingowe atuty. Zaangażowanie aktorów znanych z dających pocieszenie seriali do realistycznie zrealizowanej i mającej ambicje fabuły było dobrym pomysłem. Ewa Kaim pokazuje prawdziwe emocje w roli policjantki skłóconej z całym światem, Michał Żurawski fachowo odgrywa rolę jej szefa a zarazem byłego kochanka. Scena gdy okłada pięściami swoją podwładną i następnie fotografuje siniaki na jej ciele na sądowe potrzeby naprawdę jest świetna. Takich realistycznych klejnotów jest więcej, jak chociażby pierwsza scena, gdy namolny barman przysiada się do policjantki na służbie. No tak, ale diabeł tkwi w szczegółach, a w tym przypadku gubi się w niejasnościach sensacyjnego wątku, który ponadto okazuje się być młodszym bratem wątku społecznego: jak wojowniczo nastawiona do świata kobieta odnosi porażkę na męskim terytorium. Sensacja kuleje z powodu scenariuszowych niekonsekwencji. W pierwszej scenie antyterroryści spóźniają się na obławę. Scenarzystka nie wykorzystuje tego do budowania napięcia, a gdy już przyjeżdżają faceci w czarnych uniformach, nagle robi cięcie montażowe. Dobrze rokująca postać psychopatycznego komandosa z Afganistanu została zaprzepaszczona, podobnie nagle wyłaniający się z niebytu drugi super łajdak nie daje takiej frajdy, gdyby więcej znalazło się dla niego miejsca w intrydze. Nie zadowalają sceny przemocy, bez których kino sensacyjne nie istnieje. Zbyt szybko się kończą, jakby scenarzystce zabrakło energii na ich emocjonujące poprowadzenie. Skądinąd ciekawie zaplanowany pościg w starych fortyfikacjach trwa zbyt krótko. Na poziomie technicznym zaskakuje słaba słyszalność ścieżki dialogowej, co nie ułatwia rozeznać się w meandrach intrygi. Oczywiście można zarzucić aktorom brak dykcji, ale bardziej, jak myślę, zawiódł transfer zapisu z formatu nagrywania na format odtwarzania. Czy zatem film Beaty Dzianowicz należy uznać za całkowitą klapę? Pod względem psychologii głównej bohaterki na pewno nie. Na poziomie artystycznym na pewno dobrą robotę wykonał doświadczony operator Jacek Petrycki, który znakomicie operuje kamerą „z ręki” w ciasnych wnętrzach. Interesujące też jest „zabrudzone” światło. Ale to wszystko. Miejmy nadzieję, że w następnym filmie tej reżyserki będzie więcej ostrego strzelania.

Ocena: 2/6

Odnajdę cię, Polska 2018, thriller sensacyjny (83 min), scen. i reż. Beata Dzianowicz, w rolach głównych: Ewa Kaim, Dariusz Chojnacki, Michał Żurawski, Piotr Stramowski. W kinach od 3 sierpnia 2018.

Udostępnij:

Leave a Reply