Dokument „The Red Pill”: antyfeministyczna pigułka

Udostępnij:
Cassie Jaye (druga z prawej) na obiedzie z obrońcami praw mężczyzn. Kadr z filmu „The Red Pill”. Fot. Materiały prasowe/ Jaye Bird Productions

Amerykańska reżyserka Cassie Jaye jeszcze do niedawna była zaangażowaną feministką. Nakręciła kilka nagradzanych filmów dokumentalnych. Podczas pracy nad kolejnym, tym razem o „kulturze gwałtu białych rasistów”, czyli jak feministki nazywają amerykańskich obrońców praw mężczyzn (MRA), zaczęła weryfikować swoje dotychczasowe poglądy. W konsekwencji miała problem z ukończeniem produkcji, projekt został finansowo uratowany dopiero dzięki internetowej zbiórce. The Red Pill – taki tytuł nosi film Cassie Jaye –  spotkał się z negatywną reakcją feministek i feministów. Zbierał skrajnie złe recenzje, był blokowany w Australii i Kanadzie.

Osią narracyjną The Red Pill jest dziennik wideo, jaki prowadzi reżyserka podczas pracy nad filmem. Cassie Jaye tak jak niegdyś  literacka Bridget Jones zwierza się ze swoich wątpliwości, stawia pytania, czy dobrze rozumie poglądy męskich działaczy, weryfikuje je z własnymi przekonaniami. Z czasem dochodzi do wniosku, że poglądy, jakie głoszą założyciel portalu A Voice for Men Paul Elam i inni działacze MRA, a także dr Warren Farrell, który opuścił feministyczne barykady i zaczął obalać dogmaty o nierówności płci, w większym stopniu trzymają się faktów społecznych, niż poglądy feministek o kobietach jako ofiarach patriarchatu i męskiej dominacji.

Paul Elam i inni przytaczają statystyki, świadczące o tym, że sytuacja mężczyzn w Stanach Zjednoczonych bynajmniej nie jest  uprzywilejowana. Mężczyźni częściej giną na wojnach i podczas wykonywania obowiązków zawodowych; więcej jest samobójców niż samobójczyń; mniej mężczyzn kończy studia wyższe; wcześniej umierają niż kobiety; ojcowie są dyskryminowani przez sądy rodzinne; choć podobnie jak kobiety są ofiarami przemocy domowej, to tylko ich się poddaje restrykcyjnym programom resocjalizacyjnym.

Sedno myślenia obrońców praw mężczyzn polega na twierdzeniu, że podział społecznych ról nie wynika z męskiego dyktatu, ale z naturalnych różnic między płciami. Mężczyźni są powołani do tego, by organizować świat na zewnątrz, zarabiać na rodziny i je chronić, poświęcać się dla dzieci, kobiety zaś do pilnowania domowego ciepła i macierzyństwa. Faceci, podobnie jak kobiety, są ofiarami cywilizacyjnych norm: jeśli kobiety są wybierane na żony pod względem atrakcyjności  seksualnej, której muszą za wszelką cenę sprostać, tak mężczyźni są ofiarami myślenia, że tylko ci wzbudzają zainteresowanie kobiet, którzy odnoszą sukces.

Jedyną wadą produkcji jest długość (117 minut), ale reszta jest wielce okay. Objętość wynika z tego, że Cassie Jaye jako pierwsza zajęła się tematem męskich aktywistów i zgromadziła bardzo ciekawy materiał. Utrwaliła wiele rozmów i autentycznych reporterskich sekwencji. Pokazuje zakłopotanie męskich demonstrantów stojących z transparentami i agresję feministycznych kontrmanifestantów starających się za wszelką cenę zakłócić ich mityng.

Film jest wolny od tanich chwytów retorycznych, pokazuje raczej trudną drogę, jaką przechodzi młoda myśląca kobieta od ideologicznych stereotypów do racjonalnej refleksji. Owszem, gdy przy końcu blond włosa Cassie Jaye siada  z męskimi aktywistami do wspólnego obiadu, scena trąci efekciarstwem, ale wynika ono raczej ze szczerości reżyserki, chęci dostosowania swojego przekazu do wymagań amerykańskiej widowni, do jej telewizyjnych upodobań, niż z propagandowych zamiarów. W formule The Red Pill uzewnętrznia się telewizyjna zasada, że reporter wyposażony w mikrofon i kamerę jest autorem i jednocześnie jednym z głównych bohaterów przekazu. W ogóle Cassie Jaye dba o atrakcyjną formę. Ożywiając narrację komputerową grafiką sprawia, że film nie tyle się ogląda, co „dotyka” oczyma.

Skala pokazanych postaw jest olbrzymia. Bardzo ciekawie wypowiadają się kobiety wspierające MRA. Jedna z nich twierdzi, że wielką manipulacją było nagłaśnianie w USA tylko kobiecych ofiar terrorystów z nigeryjskiej Boko Haram, gdy tymczasem to przede wszystkim młodzi mężczyźni ginęli z rąk terrorystów. Jeden z rozmówców Cassie Jaye opisuje  długi proces pozbywania go przez byłą żonę prawa do opieki nad jedynym synem. Mężczyzna z powodu długotrwałego stresu zapadł na poważną chorobę i przegrał tę walkę. Na drugim biegunie pokazywani są feministki i feminiści. Jedni w akademickich pozach, jak mówią mało zrozumiałym językiem, drudzy, uliczni aktywiści, jak rzucają wyzwiskami i obelgami.

Tytuł Czerwona pigułka odnosi się do filmu Matrix braci Wachowskich. W jednej ze scen Neo bierze od Morfeusza czerwoną pigułkę, aby zobaczyć prawdę, obudzić się ze snu i uwolnić od systemu. Działacze MRA twierdzą, że ich wiedza na temat świata mężczyzn i kobiet działa właśnie jak czerwona pigułka, zaś poglądy feministyczne budują skład niebieskiej pigułki wpędzającej ludzi Zachodu w stan poznawczego fałszu. Jak jest w rzeczywistości, osądźcie sami.

Ocena: 4/6

The Red Pill, USA (2016), dokument (117 min), reż. Cassie Jaye, premiera światowa 7 października 2016.

Udostępnij:

Leave a Reply