Utoya z bliska [Recenzja]

Udostępnij:
Kadr z filmu „Utoya, 22 lipca”. Fot. materiały dystrybutora/Aurora Films (2).

Norweski reżyser Erik Poppe we wstrząsającym dramacie o masakrze na wyspie Utøya dokonuje swoistego sądu nad osobą skrajnie prawicowego terrorysty Andersa Breivika. W ogóle nie wymienia jego nazwiska, a jeśli pokazuje, to z daleka. Technika wymazywania Breivika jest o tyle trafiona, że osoba skazanego zamachowca, który umie robić wokół siebie medialny szum,  przesłoniła ofiary. To w ich imieniu powstała Utoya, 22 lipca.

90-minutowy obraz składa się z prologu oraz części zasadniczej. Prologiem jest pierwszy akt zamachu dokonanego 22 lipca 2011 roku przez Breivika, czyli detonacja ładunków wybuchowych w budynkach rządowych w Oslo. Reżyser odtwarza tamte wydarzenia wykorzystując autentyczne zapisy archiwalne monitoringu miejskiego. Następnie przechodzi na oddaloną 40 km od Oslo wyspę Utoya. Przed statyczną kamerą przechodzą młodzież i dzieci. Jedna z dziewcząt zatrzymuje się – później pada jej imię Kaja – zwraca się wprost do kamery, jakby do widzów. W rzeczywistości rozmawia przez zestaw głośnomówiący z mamą. Informuje, że na wyspie jest bezpiecznie, wydarzenia, które przed chwilą miały miejsce w stolicy kraju, nie dotyczą wypoczywających członków młodzieżówki norweskiej Partii Pracy. Tak zaczyna się jedno długie ujęcie, którym został nakręcony film. Reżyser nie stosuje ostrych cięć montażowych, tylko radykalne jazdy kamery. Cyfrowy obiektyw jest dynamiczny, podąża za główną bohaterką. Kaja nie może porozumieć się z  nachmurzoną siostrą Emilią, uczestniczy w banalnych rozmowach przy słodkich gofrach. Nagle do obozu wkrada się chaos. Na pole biwakowe wbiega grupa spanikowanych młodych, ta w której jest Kaja, skrywa się w budynku. Z daleka słychać strzały. Nie wiadomo, co się dzieje, młodzi myślą, że są poddawani jakiejś próbie.

Kamera cały czas towarzyszy Kai i grupce jej przyjaciół. Uciekają do lasu, padają na ziemię, kamera zniża się, rejestruje  strach wdzierający się w ich oczy. Część filmu opisująca sam przebieg tragicznych wydarzeń na Utoyi trwa tyle samo, co zamach – 72 minuty. Wydarzenia są pokazane z perspektywy zdezorientowanych i spanikowanych uczestników obozu. Nie wiedzą, kto strzela i dlaczego, są w rozsypce. Pojawia się pogłoska, że strzela policja (Breivik był ubrany w mundur policyjny). Są zdani sami na siebie, telefonują do bliskich i na policję. Pętla przerażenia coraz bardziej zaciska się wokół młodych szyi.

Reżyser opowiada się po stronie ofiar. Nie oszczędza wrażliwości widzów – pokazuje doświadczenie śmierci, jakie jest udziałem młodych. Śmierć ich dosłownie dotyka. Zbrodniarz do końca jest nienazwany, anonimowy, może się ukrywać za każdym drzewem. Erik Poppe w ten sposób ściga się z realizmem, chce zachować wierność tamtym wydarzeniom, w filmie nakręconym nie gdzie indziej, tylko właśnie na Utoyi, słychać nawet tyle strzałów, ile oddał ich Breivik. Twórca nie manipuluje czasem, nie wydłuża ani nie zagęszcza, nie kreuje zbrodniarza, wręcz przeciwnie, niemalże wymazuje go z tej historii, skazuje na niebyt. Gdyby przywołać zabiegi, jakim poddawani są nie tylko w hollywoodzkim kinie różni zbrodniarze, a nawet terroryści, trzeba przyznać, że norweski reżyser obierając taką a nie inną strategię, opowiada się przeciwko kulturze śmierci i zabijania, przeciw koloryzowaniu jej.

Wymowa fabuły jest, jak łatwo się domyślić, wymierzona w prawicowy ekstremizm i w przeciwników wielokulturowości. W tym punkcie artyzm filmu Erik Poppego zbiega się z polityką.

Ocena: 5/6

Utoya, 22 lipca (Utøya 22. Juli), Norwegia 2018, dramat/thriller (90 min),  reż. Erik Poppe, w rolach głównych Andrea Berntzen, dystr. Aurora Films, w kinach od 16 listopada 2018.

* * *

BIOGRAM Erika Poppego. Ma 58 lat, pochodzi z Oslo. Studiował w Dramatiska Institutet w Sztokholmie na kierunku operatorskim. Karierę rozpoczął na początku lat 90. właśnie od realizacji zdjęć do filmów. W 1998 roku zadebiutował jako reżyser i scenarzysta dramatu kryminalnego Schpaaa o gangu nastolatków złożonym z rodowitych Norwegów i imigrantów. O ile ten film przyniósł twórcy rozgłos w Skandynawii, o tyle kolejny Hawaje, Oslo okazał się już międzynarodowym sukcesem, goszcząc również na polskich ekranach. Pozycję Poppe jako jednego z najciekawszych norweskich reżyserów ugruntowały kolejne obrazy, jak dramat muzyczny Zniknięcie czy historyczna superprodukcja Wybór króla. Poppe jest także cenionym autorem reklam i teledysków [mat. dystrybutora].

Udostępnij:

Leave a Reply