Bajka o otwieraniu drzwi

Udostępnij:

15193534_1325063030837542_1770435780190976717_n

Maja Bułaś i Jaromir Kwiatkowski nim wspólnie napisali historyjkę o pchełce Kruszynce i stworku Puszynku, na jednym z portali społecznościowych spierali się na temat wiary. Byli z różnych bajek. Dzieliło ich ponad dwadzieścia lat na korzyść Mai, różne doświadczenia, temperament i poczucie humoru. A łączyło jedno: chęć do rozmowy.

Oboje są rzeszowianami. Maja Bułaś skończyła studia dziennikarskie, wychowuje Klarę i Wica, w wolnej chwili czyta książki w fotelu z kocem i herbatą. Jaromir jest dziennikarzem, aktywnie uczestniczy w życiu lokalnego Kościoła. Ma dwie córki Karolinę i Kamilę i wnuczkę Wisienkę. Na portalu społecznościowym spotkali się zimą 2015 roku. Okazało się, że Maja była studentką Jaromira na WSIiZ w Rzeszowie. – Ni z tego, ni z owego Maja zaczęła mi zadawać pytania związane z wiarą. Prowadziliśmy ożywioną dyskusję. Czasami się pokłóciliśmy, ujawniały się różnice poglądów, co nie przeszkadzało nam jednak dalej rozmawiać z sobą. Na wiosnę 2015 roku Maja zaproponowała, czy w oparciu o naszą rozmowę nie byłoby lepiej napisać bajkę na konkurs “Piórko 2015” Biedronki. Termin upływał za miesiąc. Zadanie było o tyle trudne, że nic dojrzalszego nie mogło z tego wyniknąć. Ale podjąłem się wyzwania – opowiada Jaromir Kwiatkowski.

Spółka autorska po konkursie wzbogaciła treść bajki, dzięki pomocy mamy Mai Małgorzaty Barłowskiej i przyjaciela Jaromira Marka Pękali dopracowała ją językowo, i wysłała do warszawskiego Wydawnictwa Literackiego Białe Pióro. Gotowa już książeczka pt. “Niezapomniane wakacje Kruszynki w Obłokowie” sprawia wiele radości zarówno przyjaciołom obojga autorów, jak i licznemu gronu czytelników w różnym wieku. Autorzy otrzymują wiele zaproszeń do szkół i przedszkoli, z których chętnie korzystają.

Bajka opowiada o Kruszynce, “pchle z krwi i kości, a zwłaszcza z krwi”, która wraz z mamą spędza wakacje we wsi Obłokowo. Gdy z oddali napływa dźwięk bijących dzwonów, Krzuszynka chce z mamą pójść do kościoła. Ale dowiaduje się, że nie trzeba chodzić do kościoła, by spotkać Boga, bo jest on wszędzie, nawet na łące, na której właśnie odpoczywają. Rozbrykana pchełka nie rezygnuje i do kościoła wybiera się z nowym przyjacielem, stworkiem leśnym, którego nazywa Puszynkiem. Razem wędrują po lesie i łąkach, liczą krople deszczu, ścigają motyle, dyskutują o Bogu, a pewnego dnia odsłaniają swoje tajemnice z przeszłości, które zaważyły na ich życiu. -Bajka jest maksymalnie szczera – zapewnia Jaromir Kwiatkowski.

Po zakończeniu wakacji Puszynek otrzymuje list pożegnalny od Kruszynki. Pchełka wraca w nim do wspólnych przygód, pisze też kilka zdań cudownie puentujących sens tej opowiastki:

“Tłumaczyłeś mi, Puszynku, o raczkach, lodzie i tym, dlaczego tak ważna jest obecność w kościele. Przepraszam, że usnęłam. Wiesz…? Niewiele wtedy zrozumiałam, ale dzięki tym rozmowom dostrzegłam, że nie warto zamykać się na zmiany. Natomiast warto niekiedy przestać się burmuszyć i śmiało otwierać drzwi. Do kościoła, czy może…”

Bajka Mai Bułaś i Jaromira Kwiatkowskiego dostępna jest w księgarniach internetowych.

Udostępnij:

One Response

  1. Canimus Surdis 2 grudnia 2016

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.