„Rocznica” Jana Komasy: totalitaryzm tuż za rogiem

„Rocznica” byłaby udanym filmem, gdyby nie wady kompozycyjne. Za bardzo żywi się liberalnymi strachami, a za mało konsekwentną dramaturgią.

Jest to pierwszy film Jana Komasy zrealizowany w Stanach Zjednoczonych, oparty na jego pomyśle i z obsadą, w której znaleźli się tak znani aktorzy, jak Diane Lane i Kyle Chandler. Autorem zdjęć jest Piotr Sobociński Jr. Film kosztował 11 mln dol., ale ze względów na panującą w Stanach Zjednoczonych drożyznę, był kręcony w Dublinie.

Polski reżyser długo starał się o wejście na amerykański rynek. Od czasu debiutanckiej „Sali samobójców” często jeździł do Stanów ze swoimi różnymi projektami. Dopiero po polskim i międzynarodowym sukcesie Bożego ciała (film nominowany był do Oscara) zareagowali amerykańscy producenci. Komasa zaproponował im napisaną w Polsce nowelę. Opowiada ona o rodzinie, która spotyka się raz do roku, żeby świętować różne rocznice, a w tym czasie w Stanach Zjednoczonych zaczyna się zmieniać system. Pomysł spodobał się Diane Lane i został kupiony w 2019 roku. Nad scenariuszem pracowali Lori Rosene – Gambino i Jan Komasa.

Historia ma
wady kompozycyjne

Co wyszło spod ich klawiatur? Podzielona na kilka rozdziałów historia o tym, jak przebiegła Liz, propagatorka nowej prawicowej ideologii, żona Josha, syna profesorki politologii na Georgetown i waszyngtońskiego restauratora, zaczyna destabilizować życie jego licznej rodziny. Najpierw przekonuje swojego męża do antydemokratycznych poglądów, do tezy, że liberalna demokracja wyczerpała się i przyszedł czas na prawdziwe rządy ludu. Potem chce „złowić” jedną z sióstr Josha, proponując pomoc w dostaniu się na studia. Neutralnym wydaje się być mąż Ellen. Jego żona mimo skrajnej niechęci do Liz, nie walczy z nią, gdyż nie chce psuć małżeństwa syna.

Historia ma niestety wady kompozycyjne. Janowi Komasie nie udała się sztuka, jaką dokonał Mike Newell, opowiadając w Czterech weselach i pogrzebie o grupie londyńczyków spotykających się co jakiś czas na kolejnych weselach. Nie zbudował spójnej akcji jak Newell. Źle zszywa wątki, gubi punkty kulminacyjne, meandruje w drugoplanowych zdarzeniach. Nie wiadomo, kto jest głównym bohaterem. Na początku wydaje się że będą nimi Ellen i Liz. Liz była przed laty studentką swojej teściowej i została przez nią napiętnowana i poddana ostracyzmowi za prezentowanie na uczelni radykalnych poglądów. Z kolei Ellen ma zdecydowane liberalne poglądy i wydaje się być mocną kobietą. Niestety, między kobietami nie dochodzi do brzemiennego w skutki konfliktu. Bohaterem okazuje się być cała rodzina, ale brakuje przekonywujących konfliktów, by ta mikro zbiorowość „pociągnęła” akcję. Zabrakło głębszej psychologicznej wiwisekcji problemów gnębiących dzieci Ellen na rzecz odmalowywania, jak nowy system, zaproponowany przez Liz w książce o tytule „Zmiana”, zaczyna ingerować w ich życie. Trudno pozbyć się wrażenia, że ta zmiana jest zbyt dosłowna, a przez to sztuczna i abstrakcyjna.

Jan Komasa z powodzeniem wraca do częstego w swojej twórczości motywu młodych ludzi buntujących się z powodu odrzucenia ich przez społeczeństwo. Ich bunt pozbawiony jest romantyzmu, są natomiast radykalni i okrutni. Taka jest Liz, która pod sztuczną maską Barbie ukrywa swoje niszczycielskie intencje. Ujawniają się one w pełni na końcu. W tej części filmu czuć trochę napięcie, jest nawet suspens, natomiast razi arbitralność rozwiązań pewnych wątków (trudno być dokładniejszym, by nie pozbawiać widzów przyjemności z seansu).

Pastelowa kolorystyka zdjęć, nawiązująca do filmów familijnych, świadomie rozmija się z katastroficznym charakterem opowieści. Celowo kontrastuje z poważnym tematem rozkładu rodziny. Zabieg się udał, choć „demoniczności” jest za mało jak na deklarowany przez producenta thriller.

Rocznica byłaby udanym filmem, gdyby nie wady kompozycyjne. Za mało w niej konsekwentnej dramaturgii, a za dużo ucieczek w bok. A jeśli chodzi o wymowę polityczną, reżyser jest jednostronny. Widzi zagrożenie tylko z jednej, brunatnej strony, gdy tymczasem radykalna lewica nie zasypia gruszek w popiele. A szkoda, bo w końcu Rocznica opowiada o ważnych rzeczach. Przekazuje ponadczasową prawdę, że za atrakcyjnie podanymi hasłami często kryją się niebezpieczne ideologie i niebezpieczni ludzie.

Ocena: 3,5/6

Rocznica (Anniversary), USA 2025, thriller (112 min); reż. Jan Komasa, scen. Lori Rosene – Gambino i Jan Komasa; w rolach głównych: Diane Lane i Kyle Chandler, Phoebe Dynevor; polska premiera w kinach: 21 listopada 2025.

Zdjęcie na górze: Phoebe Dynevor jako demoniczna Liz (kadr filmowy). Fot. Materiały prasowe

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.