stalinizm

„Pan T.” jak powieść graficzna. Recenzja filmu Marcina Krzyształowicza

„Pan T.” jak powieść graficzna. Recenzja filmu Marcina Krzyształowicza

Udostępnij:

Film przypomina powieść graficzną o misternie przemyślanych biało-czarnych kadrach. Ma swoisty, prawie że kafkowski czy też bułhakowski nastrój. Fabule brakuje natomiast dramaturgicznego, przekonywującego spoiwa. Elementu, który wywindowałby ją piętro wyżej niż estetyczna i intertekstualna gra. Sztuka opowiadania o komunizmie i stalinizmie w oparach absurdu nie jest nowym pomysłem. Formułę czarnej, by nie rzec, diabolicznej groteski wynaleźli rosyjscy pisarze (Płatonow, Bułhakow, Krzyżanowski), którzy na samych sobie doświadczyli „dobrodziejstw” azjatyckiego komunizmu. Nie mogąc umieścić nowego politycznego ustroju w racjonalnych ramach, opisywali go w formule absurdalnego snu, na przecięciu się fantasmagorii i brutalnej przyziemności.   Do Polski komunizm przyszedł kilkadziesiąt lat później. Nie…

Udostępnij:
Izydora Dąmbska w obronie ludzkiego rozumu

Izydora Dąmbska w obronie ludzkiego rozumu

Udostępnij:

Postać prof. Izydory Dąmbskiej, wybitnej filozof, logika, semiotyka i epistemologa, jest znana tylko nielicznym, przede wszystkim wykładowcom i absolwentom studiów filozoficznych, oraz osobom zaangażowanym w latach PRL w działalność antykomunistyczną. Młodym jej nazwisko nic nie mówi. Wielka szkoda, bo życie pani profesor było spełnieniem sokratejskiego wzorca mędrca oddanego misji poznawania prawdy. Ród Dąmbskich herbu Godziemba wywodził się ze średniowiecza, matecznikiem były Kujawy. Linia małopolska osiadła na przełomie XVIII i XIX w. w Rudnej Wielkiej koło Rzeszowa. Izydora Dąmbska dzieciństwo spędziła w zrujnowanym dziś dworze w tej miejscowości. Tutaj pobierała pierwsze nauki na prywatnych lekcjach. Miała trzy siostry. Starsze Maria i…

Udostępnij:
Stalinizm i magia. Recenzja „Zimnej wojny”

Stalinizm i magia. Recenzja „Zimnej wojny”

Udostępnij:

„Wszyscy jesteśmy jak dzieci. Jak głupie, oszalałe dzieci” –  słowa te pochodzące z kultowego już dziś filmu Tadeusza Konwickiego Ostatni dzień lata (1958) z powodzeniem mogłyby posłużyć za motto obrazu Pawła Pawlikowskiego, który podobnie jak nieżyjący pisarz opowiada o miłości niemożliwej, fatalnej, na której cieniem kładzie się wojenna przeszłość. W filmie Pawlikowskiego najciekawsza jest sfera zasłon i  przemilczeń, bo, to co widoczne aż nadto magnetyzuje widza. Przed oczami wirują pary; z  wszystkimi odcieniami bieli i czerni współbrzmi przebogata ścieżka muzyczna. Narracja wizualna splata się z audio, obie na siebie wpływają, uzupełniają, współtworzą znaczenia. Najpierw zdjęcia ludowych muzyków. Brudne ręce, liche…

Udostępnij:
Młodzieńczy romans Marka Hłaski

Młodzieńczy romans Marka Hłaski

Udostępnij:

17-letniego Marka Hłaskę oczarowała nowoczesna i postępowa kobieta. Chodziła w zielonawym mundurze i w czerwonej chuście pod szyją. Na politycznych mityngach zasiadała za prezydialnym stołem i mocnym głosem dyktowała, jak należy myśleć, pisać i malować. Choć nie była istotą z krwi i z kości, wielu artystów wiernie jej  służyło. Nazywała się socrealizm. W jej duchu (to złe słowo, ale niech zostanie) młodziutki Marek Hłasko napisał kilka opowiadań, co może być zaskoczeniem dla miłośników prozy tego wielkiego chuligana polskiej literatury, w 1958 roku obłożonego anatemą przez władze Polski Ludowej. Z młodzieńczymi socrealistycznymi tekstami Hłaski zapoznaje nas tom Najlepsze lata naszego życia….

Udostępnij:
Ograbieni z godności, ale nie z honoru. Ostatnie pożegnanie Leopolda Rząsy i Michała Zygo

Ograbieni z godności, ale nie z honoru. Ostatnie pożegnanie Leopolda Rząsy i Michała Zygo

Udostępnij:

20 października 2017 r. na Cmentarzu Wilkowyja w Rzeszowie odbędzie się uroczysty pochówek szczątków dwóch straconych przez komunistów żołnierzy rzeszowskiej AK i działaczy WiN  Michała Zygo i Leopolda Rząsy (godz. 12, wystawienie zwłok w kaplicy cmentarnej  o godz. 11). Ich szczątki oraz prezesa rzeszowskiego Okręgu WiN kpt. Władysława Koby zostały odnalezione na cmentarzu  Zwięczyca w Rzeszowie 7 września 2015 r. W 2016 roku po badaniach genetycznych potwierdzono ich tożsamość.  Pogrzeb awansowanego pośmiertnie do stopnia majora Władysława Koby odbył się 17 września 2016 r. w Przemyślu. O Michale Zygo i Leopoldzie Rząsie rozmawiam z historykiem dr. PAWŁEM FORNALEM. – Bohaterowie naszej…

Udostępnij:
Kazimierz Dziekoński – “pistolet” rzeszowskiej AK

Kazimierz Dziekoński – “pistolet” rzeszowskiej AK

Udostępnij:

Ppor. Kazimierz Dziekoński – były żołnierz AK i były szef “Straży” Okręgu Rzeszowskiego WiN – żył pod przybranym nazwiskiem nawet na emigracji. Ukrywał się pod inną tożsamością, gdyż brał udział w licznych udanych antyniemieckich i antysowieckich akcjach. Choć funkcjonariusze Urzędu Bezpieczeństwa mieli Dziekońskiego w swoich rękach, nie zdekonspirowali go. Warto przypomnieć tę ważną postać z okazji przypadającej 2 września 72. rocznicy powstania Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość.  Dziekoński pochodził z Wołynia. Urodził się 6 kwietnia 1913 roku we wsi Hłuboczek. Do wojska wstąpił, gdy miał 16 lat, szlify żołnierskie nabył w artylerii konnej. Po kampanii wrześniowej trafił do nieznanego sobie Rzeszowa,…

Udostępnij:
Mało słońca w mieście Łodzi [Recenzja filmu]

Mało słońca w mieście Łodzi [Recenzja filmu]

Udostępnij:

Ostatni film Andrzeja Wajdy “Powidoki” jest tyleż realistyczny, co symboliczny. Tyleż ponury, bo o takich opowiada czasach, co zaskakująco malarski, oddający cześć sztuce. Jeśli zaś chodzi o zaklęty w nim testament artysty, krytycy długa będą dyskutować, którym motywom i sekwencjom nadać najważniejszą rangę i jak spożytkować politycznie “Powidoki”. Obraz wchodzi na ekrany kin trzy miesiące od daty śmierci Andrzeja Wajdy, który odszedł 9 października 2016 roku. Swoje ostatnie dzieło reżyser poświęcił malarzowi awangardowemu i teoretykowi sztuki Władysławowi Strzemińskiemu, a dokładnie ostatniemu okresowi jego życia, gdy był profesorem Państwowej Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych w Łodzi. W 1950 r. Strzemiński został, na…

Udostępnij:
“Zaćma” – film o czarnym aniele bezpieki

“Zaćma” – film o czarnym aniele bezpieki

Udostępnij:

25 listopada br. na ekrany polskich kin, także na Podkarpaciu, wchodzi dramat Ryszarda Bugajskiego – “Zaćma”. Produkcja budzi emocje ze względu na  główną postać Julii Brystygierowej, zwanej “Krwawą Luną”. Czarna legenda o tej działaczce komunistycznej głosi, że będąc  wysoką funkcjonariuszką stalinowskiego Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego sama torturowała więźniów, wykazując okrucieństwo o seksualnym podłożu. Legendę tę kwestionuje historyk Przemysław Stępień, pracownik Muzeum Tradycji Niepodległościowej w Łodzi. W wywiadzie dla tygodnika Plus Minus (Rzeczpospolita 29 października br.), wyjaśnia, że nie ma bezpośrednich dowodów na to, by “Krwawa Luna” brudziła sobie ręce krwią torturowanych patriotów. Natomiast miała pełną wiedzę o stalinowskim systemie represji, bo…

Udostępnij: