„La grazia”: wyrafinowana estetyka na usługach polityki

Paolo Sorrentino po raz kolejny udowadnia, że potrafi czarować obrazem oraz lekko surrealistycznym humorem. Ale nie tyko, bo pokazuje też, że umie uwodzić politycznie.

Mistrz włoskiego kina patrzy na świat przez pryzmat wysokiej sztuki. Komponuje filmowe obrazy jak dawny malarz. Zdjęcia są przemyślane pod każdym względem, jakby od ich kompozycji, gry świateł i palety barw zależało nasze istnienie. Dziełami sztuki są też kobiety, które artysta przedstawia na wiele sposobów. Trudno zliczyć, ile rodzajów masek i póz przybierają bohaterki Paolo Sorrentino, tak samo nie sposób policzyć, ile marynarek wdziewa na siebie Toni Servillo w Wielkim pięknie. Ale obraz nie może istnieć bez muzyki. Muzyka spaja sceny i nadaje im emocjonalną barwę. Czasami jest wzniosła, innym razem drapieżna, kiedy indziej frywolna. Obraz nie może też istnieć bez humoru. Komizm pełni rolę szalupy ratującej przed utonięciem w dramatyzmie, bo Paolo Sorrentino niczego tak nie znosi, jak sztywnej powagi. Woli karnawał od postu.

Estetyzm reżysera  
jest symptomem
złudnej trwałości świata

Estetyzm reżysera  jest symptomem złudnej trwałości świata. Sorrentino komizmem i karnawałową kpiną podważa wielkość  architektury i sztuki, gdyż zazwyczaj służyła ona władzy, czy to świeckiej, czy kościelnej, a każda władza przemija. Nie jest wieczna, nawet władza papieży.

O władzy jest najnowszy film tego reżysera La Grazia. Prezydent republiki jest zmęczony życiem i swoim urzędem.  Wciąż wspomina nieżyjącą żonę. Ale pamięć o niej jest skażona zazdrością: prezydent chce się dowiedzieć, z kim żona zdradziła go przed laty. Zagrany przez Toni Servillo prezydent jest też wierzącym katolikiem. Przyjaźni się  z Ojcem Świętym i u niego szuka pomocy duchowej.  Wiara nie pozwala mu podpisać ustawy o eutanazji. Jest też wybitnym znawcą prawa, który zdaje sobie sprawę z jego niedoskonałości. Uczłowieczony w ten sposób bohater wzbudza sympatię. Ciężar władzy spada z jego siwej głowy na nasze, widzowskie. Ale prezydent nie jest tak ludzki, jak jego córka sprawująca funkcję sekretarza. Córka prezydenta jest bardziej ludzka, bo jako nowoczesna kobieta opowiada się za prawem do eutanazji. Fabuła zmierza do tego, że oporny konserwatysta, jakim jest prezydent, w końcu pokonuje swoje wstecznictwo i uszczęśliwia społeczeństwo prawem do śmierci.

Do używania ironii upoważnia mnie reżyser, który sam jej nie szczędzi, interpretując chociażby po swojemu termin łaska (tytułowa la grazia). Jego łaska nie otwiera drogi do wiary w Boga, ale do ujrzenia humanistycznej „prawdy”, że można zabić drugą osobę z miłości do niej i dla jej dobra (o tym opowiadał już, tyle że w surowym stylu, Michael Haneke w dramacie Miłość). Jeszcze z tej przyczyny,  że stosuje bardzo inteligentny chwyt: pokazuje prezydenta jako sympatycznego w gruncie rzeczy konserwatystę, który mimo swojego wieku i życiowych doświadczeń staje się cool.

Chwyt ten zastosował kilkanaście lat temu Fernando Meirelles w  dramacie Dwóch papieży o Benedykcie XVI dobrowolnie przekazującym władzę kardynałowi Bergoglio (reżyser starał się przekonać widzów, że tak było w rzeczywistości). Polega on nie na zamienianiu w karykaturę ideowego przeciwnika, ale ocieplaniu go w celu dowartościowania postępowości, która jest mu przeznaczona. Patrzcie się, skoro taki pancerny papież, jak kardynał Ratzinger, uczłowieczył się, to dlaczego wy, którzy powątpiewacie w słuszność zmian w Kościele, nie mielibyście się uczłowieczyć w stronę progresywnego katolicyzmu – brzmi pedagogika Dwóch papieży.

We Włoszech trwa obecnie polityczno-prawna dyskusja na temat eutanazji i w tę dyskusję wpisuje się film Paolo Sorrentino. Obraz jest wielce artystyczny, inteligentny, miejscami pogodny, a miejscami melancholijny. Tylko czy etycznie prawdziwy?

Ocena: 4,5/6

La grazia, Włochy 2025, komediodramat (131 min); scen. i reż. Paolo Sorrentino; w rolach głównych: Toni Servillo, Anna Ferzetti; premiera w polskich kinach: 6 lutego 2026.

Zdjęcie: Mistrz włoskiego kina  patrzy na świat przez pryzmat wysokiej sztuki. Komponuje filmowe obrazy jak dawny malarz. (Kadr). Fot. Materiały prasowe

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.