Wspominamy Andrzeja Cieplińskiego, syna Żołnierza Wyklętego

Wspominamy Andrzeja Cieplińskiego, syna Żołnierza Wyklętego

Udostępnij:
01

Wrzesień 1955 roku. Jerzy Klus (z lewej) i Andrzej Ciepliński bawią się w wyścigi.

06

Od lewej: Jerzy Klus i Jadwiga Cieplińska z Andrzejem.

04

Fot. Archiwum Jerzego Klusa (3).

Pan Jerzy Klus z Rzeszowa udostępnił stronie Piotr Samolewicz Online kilka zdjęć ze swojego albumu rodzinnego. Fotografie są niezmiernie wartościowe, bo przedstawiają bliskich zamordowanego przez komunistów prezesa IV Zarządu Głównego Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość płk. Łukasza Cieplińskiego – żonę Jadwigę oraz syna Andrzeja.

Zdjęcia zostały wykonane przedwojennym aparatem firmy „Kodak” (skrzynkowym) na błonie formatu 6 x 9 w połowie lat 50. ub. wieku w ogrodzie nieistniejącego już domu rodziny Klusów w Rzeszowie przy ul. Grottgera 3. Obecnie znajduje się tam dworzec PKS.

Teraz kilka zdań na temat bohaterów zdjęć. 68 – letni dziś Jerzy Klus był wieloletnim dziennikarzem rzeszowskiej Solidarności. Poznał Andrzeja Cieplińskiego i jego matkę, Jadwigę z Sicińskich Cieplińską, gdy był kilkuletnim chłopcem. Tak wspomina tamte lata:

“Jedna z moich ciotek, Maria Klus, była dobrą znajomą Jadwigi Cieplińskiej. Pani Jadwiga, lub jak ją nazywaliśmy Pani Wisia, przychodziła do niej często ze swoim starszym ode mnie o rok synkiem Andrzejkiem, nazywanym przez nią pieszczotliwie Alusiem, a czasami także ze swoją sędziwą matką Józefą Sicińską. Ponieważ, jak wspomniałem, ciotka mieszkała w tym samym domu co my, w naturalny sposób staliśmy się znajomymi Cieplińskich, a Andrzejek towarzyszem moich dziecięcych zabaw. Najczęściej bawiliśmy się w ogrodzie naszego domu, ale często bywałem także w mieszkaniu Cieplińskich, którzy mieszkali w starej kamienicy przy ulicy Turkienicza (obecnie ks. Jałowego).”

Okoliczności powstania zdjęć były następujące:

“(…) bawiłem się z Andrzejem i innymi chłopcami z sąsiedztwa w ogrodzie naszego domu (…). Bawiliśmy się głównie w partyzantów (nieokreślonej formacji) i Niemców lub też w Indian i kowboi. Pamiętam, że pewnego razu, goniąc „Indianina” krzyczeliśmy na niego „ty czerwony diable” i zostaliśmy natychmiast przywołani do porządku przez dorosłych, że nie powinniśmy używać takich określeń, bo jeszcze  jakiś głupi milicjant uzna, że bawimy się w partyzantkę antykomunistyczną i będą z tego powodu poważne kłopoty. Podczas tych zabaw mój ojciec robił nam czasami zdjęcia (…). “

Mały Jerzy był wtajemniczony w historię płk. Cieplińskiego:

“Od najmłodszych lat słyszałem w domu o wielkiej tragedii, jaka dotknęła Cieplińskich. Opowiadała mi o niej zarówno ciotka, jak i mój ojciec. Jako dziecko nie znałem oczywiście szczegółów (zresztą znały je wtedy tylko nieliczne osoby), lecz wiedziałem, że ojciec Andrzejka był znanym działaczem podziemia antykomunistycznego i że zamordowany został strzałem w tył głowy, podobnie jak oficerowie polscy w Katyniu. Jednakże pouczano mnie w domu, że nie należy na ten temat rozmawiać z innymi osobami. Również w domu Cieplińskich na ogół nie poruszano tego tematu przy dzieciach. Czasami jednak wspominano delikatnie odwiedzającym ich dzieciom o tragicznych losach płk. Cieplińskiego”.

Pan Jerzy mówi, że Andrzej Ciepliński był bardzo mądrym, spokojnym i poważnym dzieckiem. Jako chłopiec pisał wiersze i interesował się fotografią i historią fotografii. Miał także zdolności do majsterkowania.

Jerzy  Klus i Andrzej Ciepliński uczęszczali do Szkoły Podstawowej Nr 1 im. A. Mickiewicza przy ul. Bernardyńskiej w Rzeszowie. Choć uczyli się w różnych klasach, spotykali się często na korytarzu szkolnym.

“Andrzej potrafił pięknie, z głębokim uczuciem, recytować wiersze, co natychmiast wykorzystały nauczycielki angażując go do recytowania wierszy podczas akademii i różnego rodzaju uroczystości szkolnych. Były to bardzo różne wiersze, w zależności od okoliczności, w jakich miał je recytować. Pamiętam, że podczas uroczystego zakończenia roku szkolnego deklamował wiersz Staffa „Dwa wiatry”. Jednakże podczas rocznic świat komunistycznych zmuszony był recytować wiersze Broniewskiego, m.in.: „Towarzyszu więziennej celi”, „Na śmierć rewolucjonisty” itp. Z perspektywy lat oceniam angażowanie go przez nauczycielki do recytacji tego rodzaju utworów za co najmniej wielki nietakt…”

Po ukończeniu szkoły podstawowej Jerzy Klus i Andrzej Ciepliński rozpoczęli naukę w dwóch różnych liceach, Jerzy w I LO przy ul. 3 Maja, a Andrzej w II LO przy ul. Turkienicza (dzisiejsza ks. Jałowego). Cieplińscy żyli bardzo biednie:

“Andrzej starał się wszelkimi sposobami pomagać finansowo swojej matce, m.in. udzielając korepetycji mniej zdolnym uczniom. Dodatkowo, około połowy lat 60. jako jeden z pierwszych fotografów – amatorów w Rzeszowie rozpoczął wykonywanie odpłatnie zdjęć kolorowych, co chyba jednak nie przynosiło mu większych dochodów. (…) urządził sobie ciemnię fotograficzną. Nie wiem, skąd miał profesjonalny jak na tamte czasy aparat fotograficzny, który wtedy kosztował kilka tysięcy złotych, a także powiększalnik, kuwety itp. Osoba będąca szkolną koleżanką Andrzeja, gdy pobierał nauki w II LO, mówiła mi, że Andrzej często bywał głodny. Zauważył to jeden z nauczycieli i wspomagał go w różny sposób, m.in. przynosząc mu do szkoły drugie śniadania.”

W 1965 roku liceum Andrzej rozpoczął studia w rzeszowskiej Wyższej Szkole Inżynieryjnej, gdzie – jak wspomina pan Jerzy – “podobno był w jakiś sposób szykanowany”. Zapewne z tej przyczyny po roku czy dwóch przerwał studia na WSI i przeniósł się do rzeszowskiej WSP, gdzie studiował na kierunku „Wychowanie Techniczne”. W grudniu 1972 roku Andrzej Ciepliński zmarł po ciężkiej chorobie (miał raka) w wieku 25 lat.

Drogi Czytelniku, jeśli podczas czytania moich tekstów smakuje Ci poranne espresso, jeśli podzielasz prezentowane na blogu wartości  – wesprzyj darowizną jego rozwój. Dane do tradycyjnego przelewu: Piotr Samolewicz; numer rachunku: Nest Bank (PL) 20 2530 0008 2051 1063 2091 0001. Dziękuję!

Udostępnij:

7 komentarzy

  1. Janusz Wasser · 27 lutego 2017 Reply

    Hej. Strona co jakiś czas nie działa, dlaczego ?

  2. Piotr · 27 lutego 2017 Reply

    Czy wyświetlił się panu jakiś komunikat z błędem?

  3. Andrzej Wilczyński · 1 stycznia 2018 Reply

    Jestem kolegą Andrzeja.Chodziliśmy do II Liceum na ul.Jałowego-wtedy ul. Turkienicza. .Andrzej pokazywał mi grób Państwa Sicińskich na cmentarzu Pobitno .Mówił mi,że tutaj leży Tato, Oczywiście do dzisiaj nie mamy prochów Pułkownika.

    • Paweł · 22 września 2018 Reply

      Właśnie odsłuchałem grypsów ppłk Łukasza Cieplińskiego z celi śmierci. Wielokrotnie w nich czule wraca do momentów spędzonych z rodziną, powierza Bogu swój ból i tęsknote za nimi, a także przedstawia wartości i cele, którymi ma się kierować Andrzej. Bardzo to smutna historia. Jestem pewien, że gdyby rodzina była ‘w komplecie’ , Andrzej zaszedłby daleko i zajął wysokie stanowisko, z którego pomógłby wielu osobom i służył na Chwałę Panu. Mimo to, wierzę że Andrzej był wyjątkowym człowiekiem, a jego wyszydzenie, niedostatek i cierpienie związane z utratą ojca i chorobą okazało się być potężną wartością w Bożym planie zbawienia.

  4. Agnes · 1 marca 2019 Reply

    A jaki to niby plan… ojciec został zamordowany, rodzina żyła bardzo biernie, kobieta sama wychowywała syna, w wieku 25lat zmarł na nowotwór… jaki niby cel miał w tym Bóg? Od początku mieli pod wiatr : (

    • Versus · 6 kwietnia 2020 Reply

      Pani chciałaby w łatwy sposób rozumieć Boży plan? Na podobnej zasadzie można powiedzieć, że sam Chrystus Pan zmarnował sobie życie, bo go ukrzyżowali! A mógł siedzieć cicho, żyć, robić dobre stoły i zydle! A tak!?

  5. Bóg · 2 czerwca 2020 Reply

    Plan był inny, ale kartki mi się skleiły i się coś popierniczyło.

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.