Norweski reżyser Joachim Trier pozostaje wierny swojemu psychologicznemu realizmowi. W dramacie „Wartość sentymentalna” opowiada o traumie przenikającej życie pewnej rodziny. Mimo poważnej tematyki film nie emanuje zbyt mrocznymi i ciężkimi emocjami. Bardziej intryguje.
Traumę dźwiga Nora Borg, młoda aktorka. Poznajemy ją w momencie, gdy lęk paraliżuje ją przed spektaklem „Mewy” Czechowa. Dzięki interwencji współpracowników wychodzi wreszcie na scenę i pokonuje swoje demony. Nora gra całą sobą, stosuje metodę Stanisławskiego. Wypływa z niej emocjonalna lawina.
W życiu jest wycofana i spowita melancholią. Dobry kontakt ma jedynie z siostrą i jej synkiem i mężem. Gdy w ich rodzinnym domu nagle pojawia się dawno niewidziany ojciec, Gustav Borg, znany reżyser filmowy, w Norze odzywają się stare urazy. Ojciec opuścił swoje córki, gdy były dziećmi. Teraz chce odbudować z nimi relację, Norze proponuje nawet udział w swoim najnowszym projekcie.
Film bardziej intryguje,
niż poraża dramą
Narracja Wartości sentymentalnej składa się z drobin nawleczonych jak koraliki na wykwintnym naszyjniku. Rozdzielają je pauzy wymownej ciszy. Z tych drobin dowiadujemy się, że babcia Nory popełniła samobójstwo, ona sama też próbowała targnąć się na swoje życie. Między wierszami zapisane jest, że matka dziewcząt cierpiała na depresję. Krzywdziciel jest jeden: ojciec, ale też wojenna przeszłość, bo jego matkę a babcię dziewcząt więzili naziści. Trauma przekazywana jest więc z pokolenia na pokolenie. Determinuje losy i wybory członków rodziny. Ich bolesnymi przeżyciami przesiąknięte są ściany rodzinnego domu.
Ten dramat rodzinny kroczy szlakiem wytyczonym przez takie wielkie nazwiska dla kultury skandynawskiej i europejskiej, jak Henrik Ibsen, August Strindberg i Ingmar Bergman. Rodzina nie jest szczęśliwą przystanią, tylko więzieniem. W niej wykluwają się największe neurozy. Najbardziej ranią, a nawet niszczą, najbliższe osoby. Mimo poważnego tematu, film nie emanuje zbyt mroczną atmosferą, bardziej intryguje, niż poraża dramą.
Joachim Trier jest wierny swoim wielkim poprzednikom, ale na szczęście nie daje się uwięzić przez dawne sposoby artystycznej wypowiedzi. Jego film nie jest teatralnie ciężkawy, tylko opowiedziany w zmiennych tonacjach. Inferno, jakiego doświadcza Nora, nie jest umieszczone w starych dekoracjach, ale w nowocześnie zainscenizowanych przestrzeniach. Reżyser pomysłowo rozgrywa wszystkie sceny, każdą inscenizuje w inny sposób. Psychologię postaci przekazuje sterylnie czysta fotografia. Nie gubią się one ani w smugach światła, ani w półmrokach. Ich sylwetki i twarze są wyraziste, nie padają ofiarą przeładowanych planów. Kamera duńskiego operatora Kaspera Tuxena jest zimna. Oddaje znakomitą grę dwójki głównych aktorów Renate Reinsve i Stellana Skarsgårda. Postać zagrana przez Stellana Skarsgårda przywodzi na myśl Ingmara Bergmana, który na ekranie egzorcyzmował swoje rodzinne i małżeńskie demony. Tworzy figurę pewnego siebie, jak Bergman, artysty, który jak demiurg rządzi losami swoich aktorów.
Joachim Trier opowiada uniwersalną historię, o czym świadczy uznanie europejskiej widowni i krytyków, z jaką spotkał się film, jednocześnie obraca się w przestrzeni nacechowanej północną wrażliwością. Gdy Nora odmawia ojcu udziału w jego filmie, angażuje on amerykańską aktorkę zagraną przez Amerykankę Elle Fanning. Ale ta rezygnuje z roli, bo jest dla niej zbyt prawdziwa i trudna. U Triera sztuka oddaje prawdziwe życie. I co istotniejsze, leczy je.
Ocena: 5/6
Wartość sentymentalna (Affeksjonsverdi); Norwegia, Niemcy, Dania, Francja, Szwecja 2025; dramat (135 min); reż. Joachim Trier; scen. Joachim Trier i Eskil Vogt; premiera w polskich kinach: 27 lutego 2026.
Zdjęcie na górze: Dwie siostry opuszczone przez ojca (kadr filmu).
