Jest taki wiersz, który mówi wszystko o Powstaniu Warszawskim

Udostępnij:
Józef Szczepański “Ziutek”. Fot. Wikipedia

Z dorobku  barda Powstania Warszawskiego Józefa Szczepańskiego “Ziutka” zachowało się jedynie 20 wierszy. Większość, jak “Pałacyk Michla”, ma optymistyczną wymowę. Tylko jeden utwór młodego poety i żołnierza powstał w innej tonacji. To “Czerwona zaraza”, wiersz, który “Ziutek” napisał  29 sierpnia 1944 roku na niedługo przed swoją śmiercią. Wiersz niezwykły, bo opisujący dramat Powstania Warszawskiego, ale bez słów rezygnacji, i profetyczny, bo zapowiadający długą okupację Polski przez Związek Sowiecki.  

Józef Szczepański urodził się w 1922 roku w Łęczycy. Jego ojciec był oficerem WP, a po przejściu do cywila prawnikiem. Po wybuchu wojny rodzina Józka wyjechała na Wołyń, później w Rzeszowskie i do Krakowa. W Rzeszowie Józek napisał wiersz “Przyniosłaś dziś pamiętnik…”, potem zamieszkał w Warszawie, gdzie kontynuował naukę na tajnych kompletach, i został żołnierzem w utworzonym na bazie Szarych Szeregów batalionie dyspozycyjnym Komendy Głównej AK, którego ostatnia nazwa brzmiała “Parasol”. Należał więc do żołnierskiej elity. 11 lipca 1944 roku “Ziutek” brał udział w nieudanym zamachu na gen. Wilhelma Koppego w Krakowie, dowódcę SS i policji, ostrzeliwując samochód generała. Trzy tygodnie później batalion “Ziutka” podjął powstańczą walkę z Niemcami. Żołnierze “Parasola” znaleźli się na pierwszej linii ognia. Od 9 sierpnia uczestniczyli w zmaganiach na Starówce, 25 sierpnia poległ jeden z dowódców Parasola Stanisław Leopold “Rafał”. 29 sierpnia Józef Szczepański został odznaczony przez komendanta głównego AK gen. “Bora” Komorowskiego Krzyżem Orderu Virtuti Militari. Wtedy to właśnie napisał “Czerwoną zarazę”.

Warto się przyjrzeć temu utworowi, bo stanowi zapis świadomości młodego powstańca, wieszczącego nową okupację Polski, jednocześnie wierzącego, że kiedyś odrodzi się ojczyzna. Wiersz ma formę przewrotnej odezwy do Armii Czerwonej, której oddziały stanęły na przedpolach Pragi. Przewrotnej, bo Szczepański nie zakłada, by “sojusznicy” udzielili powstańcom pomocy.

“Czekamy ciebie, czerwona zarazo,

byś wybawiła nas od czarnej śmierci,

byś nam Kraj przedtem rozdarłwszy na ćwierci,

była zbawieniem witanym z odrazą.

[…] Żebyś ty wiedział nienawistny zbawco,

jakiej ci śmierci życzymy w podzięce

i jak bezsilnie zaciskamy ręce

pomocy prosząc, podstępny oprawco.

Żebyś ty wiedział dziadów naszych kacie,

sybirskich więzień ponura legendo,

jak twoją dobroć wszyscy kląć tu będą,

wszyscy Słowianie, wszyscy twoi bracia.

Żebyś ty wiedział, jak to strasznie boli

nas, dzieci Wielkiej, Niepodległej, Świętej

skuwać w kajdany łaski twej przeklętej,

cuchnącej jarzmem wiekowej niewoli.

Legła twa armia zwycięska, czerwona

u stóp łun jasnych płonącej Warszawy

i ścierwią duszę syci bólem krwawym

garstki szaleńców, co na gruzach kona.”

Autor “Czerwonej zarazy” wybiega daleko w przyszłość, przewidując, ile goryczy będzie kosztowało Polaków “wyzwolenie” ich kraju przez Sowietów:

“Miesiąc już mija od Powstania chwili,

łudzisz nas dział swoich łomotem,

wiedząc, jak znowu będzie strasznie potem

powiedzieć sobie, że z nas znów zakpili”.

A oto miniaturowy opis warszawskiej hekatomby: 

“Czekamy ciebie, nie dla nas, żołnierzy,

dla naszych rannych – mamy ich tysiące,

i dzieci są tu i matki karmiące,

i po piwnicach zaraza się szerzy”.

Poeta uważa, że Sowieci nie chcą wejść do walczącej Warszawy, bo boją się powstańców:

“Czekamy ciebie – ty zwlekasz i zwlekasz,

ty się nas boisz, i my wiemy o tym.

Chcesz, byśmy legli tu wszyscy pokotem,

naszej zagłady pod Warszawą czekasz.”

“Czerwoną zarazę” kończą najważniejsze strofy o tym, że  powstańcy nie boją się śmierci i wierzą w to, że kiedyś odrodzi się niepodległa Polska:

“Nic nam nie robisz – masz prawo wybierać,

możesz nam pomóc, możesz nas wybawić

lub czekać dalej i śmierci zostawić…

śmierć nie jest straszna, umiemy umierać.

Ale wiedz o tym, że z naszej mogiły

Nowa się Polska – zwycięska narodzi.

I po tej ziemi ty nie będziesz chodzić

czerwony władco rozbestwionej siły”.

W wierszu nie znajdziemy ani słowa rezygnacji spowodowanej nadchodzącą klęską, ani pretensji pod adresem dowództwa AK, które zdecydowało o wybuchu powstania. Wielkie jest natomiast poczucie osamotnienia w walce, opuszczenia przez aliantów, drugiej zdrady, jakiej dopuścili się po 1939 roku, oraz niemalże mistyczne poczucie uczestniczenia w długim, prowadzonym od zaborów marszu do niepodległości.

Warto zadać pytanie, czy aby autor nie pisał swojego wiersza pod wpływem jakiś narkotyków, co najmniej szału walki, że nie dostrzegł  jej bezcelowości? Odpowiedź jest prosta –  nie. Józef Szczepański należał do tych młodych Polaków, którzy chcieli wybuchu powstania. Dziś może brzmi to niedorzecznie, ale taka była prawda tamtego czasu. Na potwierdzenie warto odwołać się do wojennych wspomnień działacza PPS Kazimierza Pużaka, który znajdował się w otoczeniu gremium, które podjęło decyzję o godz. “W”, a który napisał, że cała Warszawa czekała tylko na sygnał. Gdyby tak się nie stało, oznaczałoby to katastrofę. Pużak nie pisze jaką, bo było dla niego oczywiste, że moralną.

***

1 wrześnie Józef Szczepański “Ziutek” objął dowództwo nad  grupą “Parasola”, osłaniającą odwrót ze Starówki. Tego samego dnia został ciężko ranny. Przeniesiony kanałami do Śródmieścia zmarł zasypany w szpitalu 10 września 1944 roku. 2 października powstanie skapitulowało, a sowiecka armia zajęła Polskę na kilkadziesiąt lat. Po wojnie “Czerwona zaraza” została objęta przez komunistów całkowitym zakazem druku.

Drogi Czytelniku, jeśli podczas czytania moich tekstów smakuje Ci poranne espresso, jeśli podzielasz prezentowane na blogu wartości  – wesprzyj darowizną jego rozwój (tradycyjne przelewy): PL 19 9162 0000 3001 0017 4408 0001; USD 70 9162 0000 2001 0017 4408 0001

Udostępnij:

2 komentarze

  1. ola22 16 października 2019
    • Piotr 16 października 2019

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.