Tadeusz Konwicki

Stalinizm i magia. Recenzja „Zimnej wojny”

Stalinizm i magia. Recenzja „Zimnej wojny”

Udostępnij:

„Wszyscy jesteśmy jak dzieci. Jak głupie, oszalałe dzieci” –  słowa te pochodzące z kultowego już dziś filmu Tadeusza Konwickiego Ostatni dzień lata (1958) z powodzeniem mogłyby posłużyć za motto obrazu Pawła Pawlikowskiego, który podobnie jak nieżyjący pisarz opowiada o miłości niemożliwej, fatalnej, na której cieniem kładzie się wojenna przeszłość. W filmie Pawlikowskiego najciekawsza jest sfera zasłon i  przemilczeń, bo, to co widoczne aż nadto magnetyzuje widza. Przed oczami wirują pary; z  wszystkimi odcieniami bieli i czerni współbrzmi przebogata ścieżka muzyczna. Narracja wizualna splata się z audio, obie na siebie wpływają, uzupełniają, współtworzą znaczenia. Najpierw zdjęcia ludowych muzyków. Brudne ręce, liche…

Udostępnij: