Główna bohaterka dramatu „Perła” jest malarką, która nie uznaje delikatnych, kobiecych pociągnięć pędzla. Mówi, że subtelność jest dla mięczaków. I taki jest ten film – miejscami bardzo brutalny.
Nic tak bardziej mnie nie cieszy, jak obejrzenie filmu mało znanego twórcy, który okazuje się być więcej niż przeciętny. O takim doświadczeniu mogę mówić w przypadku dramatu austriacko-słowackiej reżyserki Alexandry Makarovej Perła. Jest to dopiero drugi pełnometrażowy film w dorobku artystki urodzonej w dawnej Czechosłowacji, a po upadku muru berlińskiego mieszkającej w Austrii. Reżyserka zapisuje w nim rodzinne doświadczenia, ale nie w skali 1:1, tylko na zasadzie oddania emocjonalnej prawdy. W jakimś stopniu portretuje swoją matkę, malarkę, uciekinierkę z Czechosłowacji, portretuje też siebie, wychowywaną przez babcię sierotę.
Film spodoba się widzom,
którzy preferują mocne wrażenia
Historia jest daleka od banału. W życiu wiedeńskiej malarki słowackiego pochodzenia Perli pojawia się nowy mężczyzna. Żeni się z nią i zaczyna opiekować jej córką. Ale zza gęstej mgły przeszłości wyłania się drugi mężczyzna, ten, z którym Perla ma dziecko. Kobieta czuje się w obowiązku wybrać do rodzinnego kraju, by spłacić dług wdzięczności wobec ojca swojej córki, który wiele lat spędził w więzieniu.
Film spodoba się widzom, którzy preferują mocne wrażenia przekazywane za pomocą oszczędnych środków wyrazu. Metoda Alexandry Makarovej przypomina dokonania polskiego kina moralnego niepokoju z lat 70. Reżyserka kręci w skromnych niedoświetlonych wnętrzach, skupia się na materialnych szczegółach i emocjach postaci, a główna kobieca przypomina typ rozgorączkowanych kobiet z filmów Agnieszki Holland czy Barbary Sass. Statyczne zdjęcia z chwilą przeniesienia akcji za żelazną kurtynę stają się mało atrakcyjne, monochromatyczne. Styl nabiera cech paradokumentu. Czyżby reżyserka wzorowała się na dokonaniach świetnej słowackiej szkoły dokumentu?
Natomiast pod względem budowania napięcia i usytuowania w fabule kobiecej postaci można mówić o podobieństwie do głośnego filmu Cristiana Mungiu 4 miesiące, 3 tygodnie, 2 dni. Makarova bardzo prostymi metodami sprawia, że niepokój, jaki ogarnia główną bohaterkę, wkrada się też w umysł i ciało widza. Perla staje się ofiarą swojej młodzieńczej miłości i nostalgii za rodzinnym krajem (wiadomo, każdy imigrant połowę duszy zostawia w ojczyźnie), staje się wreszcie ofiarą komunistycznego systemu.
Patrząc na Perlę z wielkomiejskiej, współczesnej perspektywy, mogą razić jej wybory i nieracjonalne zachowanie. Ale wynikają one z ducha czasu i potrzeby powiedzenia czegoś ważnego o komunistycznym systemie. Był on bezwzględny i opresyjny, o czym dziś wielu zapomina. Komuna w czechosłowackim wydaniu zostaje pokazana jako reżim, który z siłą byka niszczy nietuzinkową kobietę. Mam na myśli nie wino Egri bikavér, jeden z symboli demoludów, ale byka jako symbol męskiej siły i pożądliwości. Pod tym względem ten film nie jest dla mięczaków.
Ocena: 4,5/6
Perła (Perla), Austria, Słowacja 2025, dramat (108 min.); scen. i reż. Alexandra Makarová; w rolach głównych: Rebeka Poláková, Simon Schwarz, Noël Czuczor; film nie jest dystrybuowany w Polsce.
Zdjęcie na górze: Patrząc na film z wielkomiejskiej, współczesnej perspektywy mogą razić wybory Perli (kadr filmu). Fot. Materiały prasowe
