Clint Eastwood stawia trudne pytania w „Przysięgłym nr 2”

„Przysięgły nr 2” jest perfekcyjnie zagrany i opowiedziany. Przy tym stawia trudne moralne pytania.

Nazwisko 96-letniego Clinta Eastwooda wymienia się  jednym tchem  razem z takimi legendami kina amerykańskiego, jak Francis Ford Coppola, Martin Scorsese,  Steven Spielberg i Robert De Niro. Aktor wystąpił w dziesiątkach filmów,  w tym dających mu sławę seriach spaghetti westernów Sergio Leone i policyjnej o Brudnym Harrym, ale nie poprzestał na tym. Na początku lat 70. zaczął reżyserować własne filmy, za najwybitniejsze uznaje się: Bronco Billy, Niesamowitego jeźdźca, Bez przebaczenia, Na linii ognia, Co się wydarzyło w Madison County, Listy z Iwo Jimy, Za wszelką cenę, Gran Torino , Przemytnik i polecany tu Przysięgły nr 2.

Po stronie słabszych

Najważniejszym gatunkiem filmowym w karierze Eastwooda jest oczywiście western we wszelakich odmianach, także podważających mit Dzikiego Zachodu, a najważniejszą postacią rewolwerowiec, który mimo własnych skaz  zawsze staje po stronie słabszych. W westernach z udziałem i w reżyserii Clinta Eastwood odnajdziemy elementy jego życiowej filozofii: człowiek sam jest za siebie odpowiedzialny i cały czas jest poddawany próbie. Ludzka przestrzeń jest naznaczona wartościami, które wygrywają albo przegrywają w zderzeniu ze złem. Ta walka jest tym trudniejsza, że w człowieku jest tyleż z anioła, co z demona, a za jego plecami nie stoi Bóg. Jeśli rewolwerowiec w Niesamowitym jeźdźcu (1985) podaje się za pastora, to tylko dlatego, by ukryć swoją prawdziwą profesję.

Reinkarnacja westernowych wątków

Moralny horyzont westernów uwidacznia się także w takich dramatach Clinta Eastwooda, jak Za wszelką cenę, Gran Torino, Przemytnik i ostatni Przysięgły nr 2 (2024). Można mówić o swoistej reinkarnacji wątków i konfliktów. Przysięgły nr 2 ma nietuzinkową intrygę, galerię niebanalnych postaci i stawia pytania, których nie powstydziliby się filozofowie: czy niezawinione zło jest nadal złem, czy można budować osobiste szczęście kosztem nieszczęścia innej osoby, czy prawda  i sprawiedliwość są najważniejsze, skoro mogą kogoś unieszczęśliwić?

Pod obstrzałem takich pytań znajdują się widzowie śledzący zmagania tytułowego przysięgłego. Justin Kemp uczestniczy w procesie młodego mężczyzny oskarżonego o śmiertelne potrącanie samochodem swojej dziewczyny. Wszystko wskazuje na to, że mężczyzna został trafnie oskarżony przez ambitną prokurator,  a wynik głosowanie ławników jest tylko formalnością. Nic podobnego. Z jednomyślności wyłamuje się właśnie Justin Kemp. Podejmuje on taką decyzję, gdyż feralnej nocy był na tej samej drodze co zabita kobieta i mógł mieć związek z jej tragedią. Jego decyzja może zburzyć jego szczęście: jego żona spodziewa się właśnie dziecka.

Postaci są poddawane próbie

Film jest perfekcyjnie opowiedziany bez ani jednego narracyjnego błędu i stylistycznego zabrudzenia. Reżyser umiejętnie dozuje napięcie, wiele postaci jest poddawanych próbie, nie tylko tytułowy przysięgły, ale i pani prokurator oraz inni przysięgli.  Wśród nich znajduje się emerytowany policjant z Chicago, który wbrew prawu podejmuje się własnej próby wyjaśnienia zagadki. Znajduje ciekawy trop, ale sędzia usuwa go z ławy przysięgłych za złamanie prawa. Ważną postacią jest pani prokurator. Wyrok skazujący ma utorować jej drogę do kariery politycznej. Ale czy poświęci ona niewinnego człowieka, by osiągnąć osobisty sukces?

Akcja nie ogranicza się do murów sądu. Często wychodzi poza nie, także w partiach retrospektywnych. Dzięki temu fabuła jest bogata w zdarzenia, wątki i punkty zwrotne, a te ostatnie często wiążą się z trudnymi wyborami dokonywanymi przez  bohaterów. Reżyser umiejętnie steruje stosunkiem odbiorcy do każdej postaci. Nie są one ani od początku do końca złe, ani od początku do końca dobre. Po prostu zwyczajne. Widz musi się konfrontować z ich dylematami, decydować, jak on sam by postąpił na ich miejscu. Jest to zatem kino mocno angażujące i nie pozostawiające nikogo obojętnym.

Gdzie jest autor?

Przysięgły nr 2 pokazuje, że Clint  Eastwood  do mistrzostwa opanował sztukę kina stylu zerowego. Ale za doskonale przeźroczystym stylem ukrywa się artysta dorównujący wagą poruszanych tematów  i mądrością życiową takim tuzom, jak John Ford i John  Huston. Tak jak oni Eastwood nie jest ani nachalnym moralistą, ani płomiennym kaznodzieją, tylko badaczem ludzkiej kondycji. Nie dostarcza gotowych recept i łatwych pocieszeń. Jego dramaty nie udzielają odpowiedzi na trudne pytania, tylko tworzą  coś w rodzaju egzystencjalnego laboratorium, w którym ścierają się różne postawy.  Ta najważniejsza polega na tym, by  samemu, wręcz heroicznie, pojedynkować się ze złem.

 Ocena: 7/7

Przysięgły nr 2 (Juror #2); USA 2024; dramat sądowy (114 min); reż. Clint Eastwood; scen. Jonathan Abrams; w rolach głównych: Nicholas Hoult i Toni Colette. Film dostępny jest jeszcze na Netfliksie.  

Zdjęcie na górze: Nicholas Hoult w roli przysięgłego nr 2 (z prawej). Fot. Materiały prasowe

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.