okrucieństwo

Zgubne skutki internetu. „Happy End” Michaela Hanekego [Recenzja]

Zgubne skutki internetu. „Happy End” Michaela Hanekego [Recenzja]

Udostępnij:

Austriacki, a raczej europejski reżyser, bo za takiego uważa się Michael Haneke, uprawia kino artystyczne, w którym z trudem odnajdują się fani kina głównego nurtu. Filmy Hanekego są z zasady nieprzyjemne w odbiorze. Nie zapraszają w głąb obrazu, przeciwnie, budują bariery między odbiorcami a rzeczywistością przedstawioną. Widz ma świadomość, że jest intruzem w filmowym świecie Hanekego  zapośredniczonym przez różne ekrany, monitory, kamery, obiektywy. W warstwie psychologicznej przesycone są bezdusznym okrucieństwem i sadyzmem z pokaźną dawką szyderstwa i ironii. Na płaszczyźnie filozoficznej poddają surowej krytyce egoizm i moralne znieczulenie zachodniego bogatego mieszczaństwa. Jest jeszcze co najmniej jeden istotny element tej intrygującej…

Udostępnij:
Okrucieństwo jest piękne i daje rozkosz

Okrucieństwo jest piękne i daje rozkosz

Udostępnij:

W 1928 roku slawista, historyk idei i filozof prof. Marian Zdziechowski opublikował niedługi esej zatytułowany O okrucieństwie, profetyczny  jak się miało okazać dziesięć lat później z wybuchem wojny światowej. Filozof umarł w 1938 roku, nie dożył więc dziejowej katastrofy. Pisząc m.in. o bolszewizmie nie przewidział, że barbarzyństwo nadejdzie do Polski także z kierunku zachodniego. Dlaczego? W 1928 roku, w chwili wydania książeczki, brunatni byli jeszcze słabi w Niemczech i nikt w Europie nie widział w nich zagrożenia. Marian Zdziechowski znał natomiast bardzo dobrze Rosję i czerwony totalitaryzm. Pisał, że bolszewizm jest “okrucieństwem zorganizowanym”, i to temu totalitaryzmowi poświęcił ważne partie…

Udostępnij:
Głos Boga. [Recenzja filmu “Milczenie”]

Głos Boga. [Recenzja filmu “Milczenie”]

Udostępnij:

Reżyser Martin Scorsese, zapamiętany z Taksówkarza, Wściekłego byka, Chłopców z ferajny i Kasyna, znów się objawił jako wielki filmowy artysta. W Milczeniu udowadnia, że zna swoje rzemiosło od podszewki, swobodnie włada niepowtarzalnym stylem, sugestywnie pokazuje bohaterów w stanie upadku, buduje wielopiętrową strukturę znaczeń. Szkoda tylko, że młody aktor Andrew Garfield zawodzi w roli głównej. Powstałe w ciągu ostatnich kilkunastu lat wysokobudżetowe produkcje Martina Scorsese – Gangi Nowego Jorku, Infiltracja, Wilk z Wall Street, Aviator, Wyspa tajemnic – nie przypadły mi do gustu. Przepyszne, rzucające na kolana swoją widowiskowością, z Leonardo Di Caprio w gwiazdorskim transie, ale bez duszy, bez tego…

Udostępnij: