Niemcy zniewoleni przez propagandę III Rzeszy

Udostępnij:
Zdjęcie z 1935 roku z wywieszką informującą o zamknięciu sklepu z powodu radiowej transmisji przemowy Hitlera. Fot. Wikipedia/Bundesarchiv

Poparcie Niemców dla narodowo – socjalistycznej ideologii wynikało przede wszystkim z braku wiedzy na temat zbrodni na Żydach – twierdzi politolog i historyk Sebastian Fikus w książce Radiofonia w III Rzeszy. Podtytuł tej naukowej pracy brzmi Studium ideowego zniewolenia i niesie główną tezę autora: obywatele III Rzeszy zostali opleceni tak gęstą siecią propagandowych manipulacji, że nie byli w stanie wyrobić własnego zdania na temat tego, co działo się w ich kraju i w Europie przed i po 1939 roku.

Czytaj także:

Mur berliński stał w głowach Niemców

Totalitarny Berlin w powieści Hansa Fallady

Sebastian Fikus na podstawie zachowanych dokumentów (m.in. autobiografii i akt norymberskich) przedstawia rozwój radiofonii w Niemczech od zdobycia władzy przez Hitlera w 1933 roku po klęskę 1945 roku oraz opis wielu programów radiowych i analizę ich ideologicznej zawartości. Jest to korpus tej książki.

Narzędzie ideologizacji społeczeństwa

Naziści od początku mieli świadomość roli, jaką może odegrać radio w budowaniu społecznego poparcia dla ich władzy i uczynili z tego medium główne narzędzie ideologizacji społeczeństwa. Najpierw podporządkowali wszystkie regionalne rozgłośnie radiowe i centralne Ministerstwu Oświecenie Publicznego i Propagandy, dokonali czystek wśród dziennikarzy (większość z nich nie chciała jednak narażać się nowej władzy i zapisała się do NSDAP), najwyższe stanowiska obsadzili zaufanymi ludźmi. Na czele nowo powołanej  radiowej agencji do produkcji i dystrybucji informacji Drahtloser Dienst stanął zaufany ministra propagandy Jospeha Goebbelsa Hans Fritzsche. Pełnił  on także rolę dyrektora departamentu radiofonii w ministerstwie propagandy oraz był czołowym, aktywnym aż do upadku III Rzeszy, komentatorem radiowym.

Wszystkie rozgłośnie miały obowiązek emisji wiadomości przygotowanych przez kierowaną przez Fritzschego agencję. Informacje nie były ani aktualne, ani obiektywne, gdyż z zasady były podporządkowane nazistowskiej wizji świata. W Niemczech ruszyła masowa produkcja tanich radioodbiorników, by trafiły „pod strzechy”. Magiczna skrzynka miała stanąć  w centralnym miejscu każdego niemieckiego domu, by połączyć prywatną sferę z publiczną. Tak też się stało, choć wbrew pozorom liderami w produkcji radioodbiorników byli podówczas nie Niemcy, a Anglia, Dania i Szwecja.

Rola dziennikarzy sprowadzała się do odtwarzania tego, co serwowała im władza. Konferencje prasowe rządu Rzeszy nie miały dzisiejszego charakteru. Polegały na wydawaniu dziennikarzom poleceń, o czym mają pisać   danego dnia, a co przemilczeć, bez prawa zadawania pytań. Konferencje odbywały się za zamkniętymi drzwiami, uczestniczyli  w nich tylko zaufani dziennikarze wciągnięci na specjalne listy obecności.

Pomijając wszelkie polityczne aspekty niemieckiej radiofonii, musi dziś budzić uznanie przekształcenie radia  w najbardziej popularne medium (w latach 30. w sobotnie wieczory słuchało go 80 proc. właścicieli odbiorników) oraz wprowadzenie wielu nowatorskich formatów, takich jak koncerty życzeń, łączące muzykę rozrywkową, operetkową i wojskową z działalnością charytatywną, czy też reportaże z pola walki. Skuteczność oddziaływania radia wynikała z regularnych badań opinii publicznych. Policja polityczna sprawdzała, z jaką reakcją spotykają się nowe audycje, czy są chętnie słuchane i co o nich myślą obywatele.

Koncert życzeń

Największym technologicznym osiągnięciem niemieckiej radiofonii była audycja pt. Wunschkonzert fuer Wehrmacht. Program był realizowany na żywo w osobnym berlińskim studio  przy udziale najlepszych muzyków i artystów. Ale jego spontaniczny charakter  był  w pełni wyreżyserowany. Teksty życzeń i żołnierskich listów były poddawane surowej cenzurze Wehrmachtu. Program ten cieszył się ogromną popularnością i na stałe wszedł do zbiorowej pamięci Niemców.

Bardzo nowoczesnym rozwiązaniem, jak na tamte czasy, było wykorzystywanie audycji rozrywkowo-muzycznych do „przemycania” w nich lub w ich otoczeniu treści ideologicznych.

„By nie odstraszać nadmiarem propagandy w wielu audycjach rozrywkowych z lat 30.  wpływ ideologii faszystowskiej był nie do zauważenia. Formalna apolityczność miała być przynętą zachęcającą do słuchania także innych audycji, tym razem jednoznacznie propagandowych” – pisze autor Radiofonii w III Rzeszy.

Od 1936 roku muzyka rozrywkowa była emitowana w najlepszym czasie między godz. 20 a 22 zarezerwowanym dotychczas dla muzyki poważnej. Pojawiło się wiele audycji poświęconych wciąż żywej tradycji i muzyce ludowej, namawiano słuchaczy do przesyłania tekstów starych utworów ludowych, anegdot i skeczy.  Inne programy miały kreować więź Niemców z małymi ojczyznami oraz z życiem na wsi. Audycje te po 1939 przypominały żołnierzom o rodzinnych stronach, oraz że walczą w obronie swojego domu, swojego Heimatu.

Fenomenem lat 30. były szlagiery o miłości, szczęściu i marzeniach. Były to najczęściej współczesne aranżacje tradycyjnych utworów w wykonaniu utalentowanych i atrakcyjnych piosenkarek, niejednokrotnie zagranicznego pochodzenia, takich jak Węgierka Marika Rökk, Szwedka Zarah Leander czy też Chilijka Rosita Serrano. Szlagiery były wykorzystywane we wszelkiego rodzaju imprezach masowych i partyjnych, były ich częścią jak mundury, parady i hitlerowskie pozdrowienia, i jak pisze Fikus, „odwracały uwagę od rzeczywistych problemów politycznych i społecznych III Rzeszy”. Szlagiery były wykonywane też w niemieckich filmach fabularnych; te dwie sztuki wzajemnie się przenikały.

Wiosna na cenzurowanym

  Granicznymi datami dla kształtu propagandy okazały się napaść na Polskę w 1939 roku oraz klęska pod Stalingradem na przełomie 1941 i 42 roku. W programach publicystycznych o wybuch wojny obwiniano finansjerę londyńską (w domyśle żydowską) oraz polski reżim, który miał się dać sprowokować Wlk. Brytanii  do wojny z pokojowo nastawionymi Niemcami. Polski rząd zyskał epitet „bezczelnego”. Do wybuchu wojny fach wojskowy był przedstawiany jako harcerska przygoda, potem nabrał rycerskiego charakteru, gdyż niemieccy żołnierze mieli bronić  humanistycznych wartości świata zachodniego przed bolszewikami i Żydami. Informacje o  prześladowaniu Żydów były zakazane, natomiast  radio niemieckie chętnie informowało o polskich i ukraińskich  antyżydowskich ekscesach.

Gdy pod Stalingradem nie spełniła się nadzieja na blitzkrieg, zaczęto mobilizować społeczeństwo do jeszcze większego wysiłku na rzecz zwycięstwa Niemiec. Jak misterne metody stosowali propagandziści, niech świadczy zakaz używania w eterze w pierwszym kwartale 1942 roku słowa “wiosna” oraz wszelkich odniesień do tej pory roku, by nie sugerować obywatelom, że na wiosnę ruszy niemiecka kontrofensywa. Wiarę w ostateczne zwycięstwo Niemców budowano natomiast podkreślając technologiczną i cywilizacyjną wyższość Niemców nad innymi narodami, oraz ekonomiczną potęgę III Rzeszy. Gdy nasilały się alianckie naloty na niemieckie miasta oraz zbliżały ich wojska, straszono Niemców żydowskim odwetem. Bunt przeciwko reżimowi był utożsamiany ze zdradą narodową. Sebastian Fikus uważa, że przeświadczenie to, jak i wiara w Adolfa Hitlera, zostały trwale zaszczepione Niemcom. Po nieudanym zamachu na Hitlera dokonanym przez Clausa von Stauffenberga w lipcu 1944 roku w Wilczym Szańcu zaczęto głosić, że Hitlerowi sprzyja Boża Opatrzność. Do programów radiowych wróciły zakazane przez nazistów pieśni religijne i modlitwy a nawet fragmenty mszy.

Rolę dyżurnego komentatora pełnił  Hans Fritzsche, który nie przebierał ani w słowach, ani w pokrętnej argumentacji. Churchilla nazywał starym, wrzaskliwym łajdakiem, kpił z sojuszu Wlk. Brytanii i Rosji, twierdząc, że w angielskich kościołach wznoszone są modły o zwycięstwo bolszewizmu. Komentarze Fritzsche’a z uwagą były śledzone na Zachodzie, traktowano je tam jako oficjalne stanowisko Berlina. Po wojnie Fritzsche został skazany na 9 lat więzienia za zbrodnie przeciw ludzkości, wyszedł wcześniej na wolność w 1950, zmarł trzy lata później.

Magiczne pudełko

W analizie autora Radiofonii w III Rzeszy radio miało magiczną moc jednoczenia Niemców wyrwanych przez procesy industrializacyjne i urbanizacyjne z tradycyjnych, wiejskich i religijnych środowisk. NSDAP miała dostarczyć Niemcom postreligijnych idei, takich jak poczucie wyższości wobec innych nacji, wrogość wobec obcych, przede wszystkim Żydów, poczucie zadowolenia z własnej historii i tradycji, wiarę w dziejową misję III Rzeszy. Partii Hitlera udało się osiągnąć te cele dlatego, że po zdobyciu władzy od razu przystąpiła do budowania nowej wizji społeczeństwa bardziej pewnego siebie, odważniejszego i bardziej zadowolonego z siebie niż w poprzednich epokach. Nowa wizja Niemiec miała być odpowiedzią na depresję po klęsce I wojny światowej i upokorzenie Niemiec przez aliantów oraz  trudne lata kryzysu gospodarczego.

Sebastian Fikus: “Nie umniejszam winy Niemców

Sebastian Fikus w rozmowie ze mną mówi, “że jego rozważania nie mają służyć umniejszaniu winy Niemców, tylko lepszemu zrozumieniu ich ideowych horyzontów podczas wojny.”

I tak rozwija tę myśl:

Sądzę, że przed 1945 rokiem przytłaczająca większość niemieckiego społeczeństwa o zbrodni na Żydach nie wiedziała. Jeżeli wiedzieli, to był to tylko ułamek tego, co my wiemy dzisiaj. Chociaż znowu prawdą jest, że antysemityzm w społeczeństwie niemieckim był bardzo powszechny.

 Chyba większość społeczeństwa niemieckiego spotkała się jednak z różnymi cząstkowymi przejawami zbrodniczego charakteru rządu hitlerowskiego. Te cząstkowe informacje, jak chociażby eutanazja chorych, powinny były być dla większości Niemców sygnałem i impulsem do zdecydowanego sprzeciwu wobec narodowo – socjalistycznej władzy. Narodowo – socjalistyczna ideologia powinna była u każdego uczciwego człowieka o w miarę ukształtowanym moralnym kręgosłupie  wzbudzić czynny sprzeciw. Z wygodnictwa i obawy o własne bezpieczeństwo tego nie robili. Dramatem było to, że oba kościoły pozostały wobec hitleryzmu z wygodnictwa lojalne.

Oczywiście wielu było Niemców, którzy z narażeniem życia temu reżimowi się sprzeciwiali. Wielu takich ludzi było również na Śląsku. I większość z nich zapłaciła za to życiem. Ale stanowili oni skandaliczną mniejszość. I ta bezczynność wobec reżimu jest bez żadnej dyskusji wielką winą narodu niemieckiego .”

Sebastian Fikus, Radiofonia w III Rzeszy. Studium ideowego zniewolenia, Wydawnictwo Naukowe Śląsk, Katowice 2018.

Udostępnij:

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.