Romantyk Peter Weir

Peter Weir w przypomnianym niedawno w kinach dziele „Piknik pod Wiszącą Skałą” prezentuje się jako romantyk zapatrzony w tajemniczy majestat australijskiej natury.

Film liczy już sobie 50 lat i nie strwonił niczego ze swojej wielkości. Powstał na podstawie powieście Joan Lindsay (1967) dystansując ją pod każdym względem. Z kolei Joan Lindsay napisała książkę m.in. pod wpływem obrazu Williama Forda Pod Wiszącą Skałą (1875), ukazującego grupę dziewcząt i dorosłych wypoczywających pod masywną górą.

Pisarka nadała swojej powieści pozór realizmu, tzn. sugeruje, że historia naprawdę się wydarzyła. Miała do tego pewne prawo. Historia Australii zna bowiem wiele przypadków zagubień dzieci i dorosłych w buszu, a nawet cudownych ocaleń, które obrosły legendą. Podobnież czyni Peter Weir, tyle że jego pseudorealizm służy podbudowaniu efektu tajemnicy.

Przyroda jest elementem
narodowej tożsamości
Australijczyków

Najcenniejsze partie filmu to te, które pokazują historię od jej początku do zaginięcia trójki dziewcząt w skalnym labiryncie, a następnie próby ich odnalezienia. Reżyserowi udało się oddać niesamowitość oraz tajemnicę Wiszącej Skały, oraz to, jak „uwiodła” ona uczennice pensji pani Appleyard. Uczynił to w bardzo prosty a jednocześnie sugestywny sposób, wykorzystując takie środki wyrazu, jak filmowanie w zwolnionym tempie, przenikanie zdjęć, filmowanie wulkanicznej góry o różnych porach dnia i pod różnymi kątami, harmonijne łączenie niesamowitej muzyki wirtuoza fletni Pana Gheorghe’a Zamfira z monumentalnymi ujęciami.

Pensjonarki, przede wszystkim Miranda, żyją w cieniu legendy Wiszącej Skały. Miranda wydaje się być niczym romantyczny poeta czy też grecka kapłanka wtajemniczona w potęgę góry. W południe, gdy słońce jest niemiłosiernie rozżarzone, prowadzi ze sobą trzy koleżanki do skały. W miarę zbliżania się do jej nieuchwytnego centrum zmienia się świadomość dziewcząt. Jak w hipnozie przekraczają granicę dzielącą naturę od cywilizacji, granicę znanego i nieznanego. Tylko jedna z dziewcząt opiera się magnetycznej sile góry i wraca do miejsca pikniku. Skale poddaje się natomiast jeszcze nauczycielka. Wyrusza za uczennicami i znika. Rzeczywistość snu wchłania zwykłą, fizyczną.

Zniknięcie dziewcząt (tak jak cały film) można interpretować na wiele sposobów. W monografii Marka Haltofa „Kino australijskie” znajdziemy psychoanalityczne, mitologiczne i historyczne odczytania filmu. Są one bardzo interesujące. Jedno z nich mówi, że przyroda jest elementem narodowej tożsamości Australijczyków i przyczyniła się do uniezależnienia się młodego narodu od Londynu (w filmie symbolizowanego przez pensję pani Appleyard). Ta myśl bardzo mi odpowiada. Przychodzi mi do głowy jeszcze taka, że Wisząca Skała wyobraża potęgę i dzikość australijskiej przyrody, która nie kłania się człowiekowi w pas, bo to człowiek powinien ją szanować. W wieku dominacji cyfrowych mediów ta myśl jest tyleż odkrywcza, co banalna. Człowiek odarł naturę z sakralnej tajemnicy, wydaje mu się, że ma ją na wyciągnięcie ręki, tymczasem ona wciąż pokazuje kły i zęby. Nawet dosłownie, jak w znakomitym filmie innego australijskiego twórcy, Freda Shepisi, Krzyk w ciemności z 1988 roku.

Podpis pod zdjęcie: Pensjonarki, przede wszystkim Miranda, żyją w cieniu legendy Wiszącej Skały. Fot. Gutek Film

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.