Wszyscy pijacy Raymonda Carvera

Udostępnij:
Fot. en.wikipedia

W przyszłym roku przypadają okrągłe rocznice urodzin i śmierci Raymonda Carvera (1938-1988), jednego z najwybitniejszych amerykańskich prozaików. To dobra okazja, by napisać kilka zdań na temat twórczości tego mistrza krótkich form, twórcy tzw. minimalizmu, znanego także z kina chociażby za sprawą genialnego filmu Na skróty Roberta Altmana.

Carver żył niewiele dłużej niż jego dziewiętnastowieczny mistrz – Antoni Czechow. Umarł w wieku 50 lat (Rosjanin przeżył 44 lata), wykończył go rak z powodu alkoholizmu i nikotynizmu. Ten pierwszy „- izm” zaważył na charakterze literackich dokonań Carvera: pisarz bohaterami wielu swoich opowiadań uczynił ludzi nie potrafiących wyrażać uczuć, zakorkowanych w nieudanych związkach, łamiących sobie i innym życie. Szczególną kategorią Carverowskich postaci są pijacy.

Pisarz znał się na rzeczy. Był synem alkoholika, sam zmagał się z tą chorobą, trafiał do klinik dla uzależnionych i do Anonimowych Alkoholików. Dlatego o alkoholikach pisze bez popadania w sentymentalizm i bez okazywania litości. Z drugiej strony nie szokuje, bo w ogóle nie leży to w jego naturze, tylko pokazuje uzależnionych w bardzo banalnych sytuacjach, gdy sypie im się życie, demaskuje ich nielogiczny styl myślenia, popadanie w skrajności i żywienie się iluzją. Alkohol u Carvera pije się normalnie, tzn. nienormalnie, czyli bardzo dużo. Picie jest taką czynnością, jak oglądanie telewizji czy też robienie zakupów. Bohater opowiadania Może zatańczycie? sączy whisky za whisky przed swoim domem. Jest sam w otoczeniu mebli z sypialni. Przed dom podjeżdża samochód, wysiadają z niego  młodzi ludzie i kupują meble. Mężczyzna dalej pije, nie wiadomo dlaczego. A w zasadzie wiadomo, należy tylko dobrze wczytać się w tekst, poszukać między wierszami sugestii, że mężczyznę opuściła żona. Został sam z łóżkiem, które niegdyś wspólnie dzielili.

Alkohol sprawia, że bohaterowie Carvera są samotni, nie potrafią wyjść z emocjonalnej izolacji. Widocznym symptomem ich choroby jest bezdomność czy też poszukiwanie nowej przystani. Holly i Duane z opowiadania Altanka znajdują pracę w przydrożnym motelu. Chcą odbudować swój związek, ale nie udaje im się, gdyż Duane zaczyna zdradzać swoją kobietę z meksykańską pokojówką. To doprowadza Holly do rozpaczy, a jego wpędza w poczucie winy. Zamykają się w apartamencie na piętrze i wpadają w alkoholowy ciąg. Uciekają przed życiem. Nie reagują na rozdzwonione w biurze telefony.

Wes z opowiadania Dom Chefa wynajmuje od przyjaciela, trzeźwego alkoholika o imieniu Chef, dom nad Oceanem. Skończył z piciem, żyje na sucho, namawia swoją dziewczynę, by przyjechała do niego, by znów zaczęli wszystko od nowa. Ale Chef nagle wycofuje się z umowy, bo chce oddać dom córce. Wesowi nie udaje się euforyczny gest pojednania wobec swojej kobiety, załamuje się, choć nie pada ani jedno słowo o powrocie do picia, wiadomo, że tak się stanie. Utrata domu z widokiem na Ocean oznacza dla Wesa utratę nadziei.

Pijacy Carvera są ludźmi, którzy, choć dużo mówią (ich gadki są szkieletami opowiadań), są tak naprawdę emocjonalnymi niemowami, zamkniętymi w swoich poranionych wnętrzach. Bohater tekstu Jeszcze jedno nosi tylko inicjały L.D., co świadczy o tym, że jest obcy dla bliskich. Musi wynieść się z domu, bo staje się agresywny po wypiciu. Ostatniego pretekstu do awantury dostarcza mu córka. Mówiąc ojcu, że wszystkie choroby biorą się z głowy, nawet rak, sugeruje konieczność leczenia się. L.D. wyzywa dziewczynę od wariatek. Gdy już wychodzi z mieszkania, odwraca się i chce jeszcze coś ważnego powiedzieć do żony i córki, ale zapomina co. Taki jest los pijaka.

Dorobek Raymonda Carvera nie należy do obszernych. Swoje najwybitniejsze  opowiadania opublikował  w latach 80. ub. wieku;  należą do nich Zdjęcie, Drobna przyjemność, O czym mówimy, kiedy mówimy o miłości, Katedra  oraz jedno z ostatnich, poświęcone Czechowowi, Sprawa do załatwienia. Carver, pisząc krótkie formy, wyprzedził swój czas, jakby przeczuwał, że współczesny człowiek, zalany powodzią informacji, nie będzie miał czasu na czytanie grubych książek. Jego styl, którego współautorem był redaktor i wydawca Gordon Lish, jest lakoniczny, beznamiętny, utkany ze słów potocznych. W opowiadaniach Carvera wiele jest przemilczeń i niedopowiedzeń, aluzji, urwanych wypowiedzi i symbolicznych scen. Ta proza nigdy się nie puentuje, zakończenia zawieszają się w wymownej pustce. Choć utwory Carvera mają artystyczny charakter, na każdym kroku symulują swoją antyestetykę i podrzędność, unicestwiają się w zamierzonej banalności i niższości wobec tzw. wielkiej literatury. I właśnie dlatego dla opowiadań Carvera warto poświęcić każdą cenną chwilę.

Udostępnij:

Leave a Reply