Zakonnik w pancerzu. Polak z Galicji wynalazł kamizelkę kuloodporną

Udostępnij:
Kazimierz Żegleń podczas eksperymentu w Chicago. Fot. domena publiczna

120 lat temu polski zakonnik Kazimierz Żegleń zaryzykował życiem dla Boga i ludzkości. 10 lipca 1897 roku w Chicago założył wykonaną  przez siebie z tkaniny kamizelkę i wystawił na strzały. Kamizelka nie zawiodła go i nie przepuściła pocisków. Taki był początek wynalazku, który przyniósł Polakowi sławę i pieniądze, a cywilizacji utorował drogę do współczesnych kamizelek kuloodpornych.

Kazimierz Żegleń urodził się 4 marca 1869 roku w Kaczanówce koło Tarnopola i był niemalże rówieśnikiem „polskiego  Edisona”, Jana Szczepanika, który przyszedł na świat w 1872 r. w Rudnikach koło Mościsk. Obaj byli genialni. Ich drogi  skrzyżowały się w Wiedniu właśnie za sprawą wynalazku Żeglenia, potem toczyli spory o to, kto był prawdziwym twórcą kamizelki. Ale o tym nieco później.

Żegleń w wieku 18 lat, by uniknąć służby w armii austriackiej, wstąpił do Zgromadzenia Zmartwychwstańców we Lwowie, potem wyjechał do Rzymu, a stamtąd do USA. W Chicago pracował w największej, bo liczącej 40 tys. wiernych, polskiej parafii – w kościele św. Stanisława Kostki. W tym czasie w Chicago doszło do aktu terroru. 28 października 1893 r. od kul bezrobotnego urzędnika zginął w swoim domu burmistrz miasta Carter Harrison III. Brat Kazimierz wstrząśnięty zamachem przstąpił do pracy nad pancerzem, który chroniłby ludzi przed kulami. Początkowo Żegleń pracował nad pancerzem z blachy stalowej i sierści zwierząt, potem zmienił kierunek poszukiwań na jedwab. Po kilku latach, 2 marca 1897 roku,  zmartwychwstaniec uzyskał dwa patenty na skonstruowane przez siebie tkaniny. Pancerz chroniący przed kulami rewolwerowymi miał budowę warstwową, zbudowaną z gęsto tkanego, mocnego płótna lnianego. Pod tkaniną była umieszczona gruba warstwa sierści zwierzęcej. Pod wełną znajdowała się zasadnicza warstwa tkaniny.

„Była to wielowarstwowa tkanina jedwabna. Jej wyjątkowość polegała na tym, że nici w każdej kolejnej warstwie biegły ukośnie do tych ułożonych poniżej. Nici były wstępnie impregnowane substancją, której materiału chemicznego Żegleń nie ujawnił  nawet w memoriale patentowym. Tak wykonana tkanina zdolna była powstrzymać kule wystrzelone z większości używanych wówczas modeli ręcznej broni palnej” – pisze Sławomir Łotysz w artykule Polski wynalazek wszechczasów. Spór o autorstwo, zamieszczonym w Przeglądzie Historycznym z 2013 r., z. 2.

Drugi pancerz, który chronił także przed kulami wystrzelonymi z małokalibrowych strzelb, po wewnętrznej stronie miał jeszcze gruby, sprasowany filc na przekładce z tektury.

Pierwsze eksperymenty z kamizelką odbyły się 16 marca 1897 roku w Chicago. Policjanci chicagowscy najpierw strzelali do kamizelki nałożonej na deskę, później na ludzkie zwłoki i na żywego psa. Wreszcie, 10 lipca 1897 roku, bohaterem eksperymentu był sam wynalazca.

Żegleń nie był w stanie produkować niezwykłej  tkaniny. Wykonane przez niego ręcznie kamizelki w niektórych miejscach strzępiły się i były podatne na przestrzelenie. Dlatego zakonnik wyjechał ze swoją kuloodporną tkaniną do Europy. W Wiedniu spotkał się z Janem Szczepanikiem. Szczepanik znalazł dyrektora szkoły tkackiej w Akwizgranie dr Niclasa Reisera i to on wykonał, wg planu Szczepanika, pierwsze krosno do produkcji odpowiedniego włókna. Jak pisze Sławomir Łotysz, podstawowy przepis na kamizelkę nie zmienił się na tym etapie produkcji, dlatego naukowiec ten uznaje, że właścicielem patentu na kamizelkę do końca pozostawał brat Kazimierz. W 1902 roku obaj Polacy próbowali w Chicago założyć spółkę do produkcji tkaniny, ale bezskutecznie. Definitywnie ich drogi rozeszły się, gdyż Szczepanik chciał, by  Żegleń oddał mu prawo do wynalazku, a po drugie prowadził za plecami partnera rozmowy z Rosjanami na temat masowej produkcji kamizelek. Ostatecznie to Żegleń w 1905 roku podpisał pierwszy kontrakt z Rosjanami na produkcję kamizelek na potrzeby rosyjskich oficerów, biorących udział w wojnie z Japonią na Dalekim Wschodzie. Fabryka tkanin powstała w Warszawie przy ul. Leszno.

W tym czasie zmieniło się też życie osobiste polskiego wynalazcy. Został usunięty ze Zgromadzenia Zmartwychwstańców. Wspomniany Sławomir Łotysz przypuszcza, że decyzja władz Zgromadzenia wynikała z tego, że wnosiło ono pieniądze do prac nad kamizelką, a ostatecznie nic z tego nie miało. Były zakonnik ożenił się z Zofią Piotrkowską. Zajął się produkcją bezdętkowych i nie przebijalnych opon samochodowych, wzmacnianych wynalezioną przez siebie tkaniną. Zdobył wiele patentów, wynalazł jeszcze  pancerz odporny na strzały, prowadził własne firmy oponiarskie. Kazimierz Żegleń zmarł około 1910 roku. Choć dziś kamizelki kuloodporne wykonywane są z włókien syntetycznych  i innych wysoko technologicznych materiałów i nie przypominają tych pierwszych, nie można zapominać, że ich pierwszym konstruktorem był genialny samouk z dawnej Galicji.

Udostępnij:

Leave a Reply