Kino i perfumy. Rozmowa z francuską reżyserką Cheyenne-Marie Carron

Udostępnij:
Cheyenne – Marie Carron.

Cheyenne-Marie Carron jest mało znaną w Polsce niezależną francuską reżyserką filmową. A szkoda, bo dysponuje znakomitym warsztatem, oryginalnym stylem i proponuje konserwatywne spojrzenie na współczesność. Francuzka reżyseruje i produkuje filmy na podstawie własnych scenariuszy od 2001 roku. Jej filmografia liczy 11 tytułów. Znany w Polsce Apostoł głosi pochwałę chrześcijaństwa w kontekście islamskiego fanatyzmu. Film Patries wymierzony jest w rasizm, La Chute des hommes w terroryzm dżihadystów, La Morsure des Dieu broni farmerów w obliczu globalizacji, a Jeunesse aux coeurs ardents głosi pochwałę wojskowych cnót. Na premierę czeka Le corps sauvage o młodej łuczniczce, którą w świat tradycyjnego łowiectwa wtajemnicza dziadek. Od niedawna Cheyenne-Marie Carron produkuje własną kosmetyczną markę Parfums d’Europe.  Zapraszam do rozmowy z reżyserką na temat jej zapachowej pasji.

***

– Dlaczego zaczęłaś produkować perfumy? Czy dlatego, że kino działa prawie na wszystkie zmysły, z wyjątkiem węchu?

– Zawsze pasjonowałam się perfumami, co można dostrzec  już w moich pierwszych filmach. Rzeczywiście kino nie odwołuje się do zmysłu węchu i pewnego dnia chciałem zapuścić się w zupełnie nowy świat, w świat zapachów. Tworzę perfumy, aby finansować swoje filmy, a także, by mieć odłożone pieniądze na emeryturę. We Francji moje chrześcijańskie motywy nie są zbyt atrakcyjne dla inwestorów, więc muszę w inny sposób zdobywać fundusze.

–  Czy sama decydujesz o kompozycji zapachów?  

– Tak. Za każdym razem, gdy komponuję jakąś formułę perfum, pragnę zaproponować nowy świat zapachów. Jestem samoukiem. Podobnie jak uczyłam się kina, oglądając filmy, tak nauczyłem się tworzyć perfumy, czytając fachowe książki.

– Twoje inspiracje?  

– Są europejskie. Historie, które próbuję opowiedzieć przy pomocy moich perfum, dotyczą zachodniej tożsamości.

– Poetyckie opisy Twoich produktów brzmią jak opisy win. Czy sama je piszesz?

– Rzeczywiście! Nie są zbyt dalekie od języka wina. Mówimy o pobudzaniu, o aromacie, jak o winie, mówimy także o owocowym, kwiatowym, zakwaszonym, słodkim, roślinnym, korzennym, grillowanym smaku …

– Czy Twoje produkty są ekologiczne? Czy posiadasz odpowiednie certyfikaty?

– Uzyskałam certyfikaty konieczne do wprowadzenia ich do obrotu. Laboratoryjne testy zostały wykonane pod kątem obecności alergenów. Rozporządzenia w tej dziedzinie są bardzo surowe we Francji. Z drugiej strony, moje perfumy nie są organiczne, ponieważ bardzo trudno jest zrobić kosmetyki wyłącznie z naturalnych surowców.

-Zacytuję dwa zdania z pewnego kobiecego bloga: „Perfumy są niezwykle kuszące, mają bajecznie piękne opakowania i dobry marketing. Wodzą na pokuszenie i trudno się im oprzeć. Przy tym pięknie pachną, a my kobiety lubimy otulać się ładnymi zapachami.” Czym jako producentka kusisz swoje klientki?

– Nie lubię słowa “pokusa”, wolę słowo “sztuka”. Moje formuły nie są badane pod kątem marketingu. Opakowania są  utrzymane w stonowanych kolorach, są dość „czyste”, a wszystkie butelki są identyczne w przeciwieństwie do innych perfum, ponieważ chcę, aby klienci byli zainteresowani ich zawartością, to znaczy zapachem, który tworzę, i podróżą, którą może wzbudzać ten zapach. Uprzywilejowałem dno, czyli jakość perfum, bardziej niż formę, która pozostaje pokorna i prosta.

– Pracujesz nad czymś nowym?

– Wkrótce rozpocznę pracę nad nową serią o nazwie Lumina Coeli (łac. światła nieba). Chcę odtworzyć pierwszy zapach, jakim perfumowano zmarłych w świecie starożytnym. Perfumy są bardzo stare, liczą już 2000 lat. Grecy, Rzymianie, pierwsi chrześcijanie nakładali wonne balsamy na ciała zmarłych, by dostali się do wieczności. Idąc ich śladem, pragnę zaoferować perfumy, wykonane tylko z surowców, które istniały 2000 lat temu. Mam nadzieję, że moje nowe kosmetyki będą  skraplane  na chusteczkach i umieszczane  w trumnach na pożegnanie bliskich.

– Czyli znów poruszasz się w świecie magii bliskiej kinu. Wszak Edgar Morin pisał, że utrwalanie cieni na taśmie fotograficznej, a od niej już krok do filmowej, ma coś z balsamowania zwłok. Jaki model kobiety propagujesz swoimi produktami?

– Moje perfumy są przeznaczone dla wszystkich kobiet, które uwrażliwione są na zakorzenienie w tradycji i duchowości oraz uwielbiają legendy i europejskie mity.

– Jedna z marek nosi imię Twojej mamy „Marie”. Jaka jest Twoja mama?

– Ma na imię Marie-Chantal. Zaadoptowała mnie, dlatego swoje pierwsze perfumy stworzyłam w hołdzie dla niej. Jest bardzo wierzącą i praktykującą katoliczką, to ona pokazała mi Bożą drogę. Perfumy „Marie” skomponowałam także na cześć naszej Marii Dziewicy.

– W ofercie masz oczywiście perfumy dla panów. Jaki model mężczyzny propagujesz tymi produktami?

– Moje perfumy są dla odpowiedzialnych mężczyzn, dumnych i walecznych. Jednym słowem dla poważnych mężczyzn, takich jak mój ojciec.

–  Oto niektóre nazwy perfum dla panów:  „Furia Francese”, „Mythique Legionnaire”. Czy nie spotyka Cię zarzut, że propagujesz nacjonalizm? 

– Nacjonalizm jest piękną rzeczą, ponieważ głosi dumę z tego, kim jesteśmy. Lubię ludzi dumnych, którzy zdają sobie sprawę z tego, kim są. Z drugiej strony nie akceptuję nacjonalizmu, który oczernia słabszych lub innych ludzi tylko dlatego, że są innymi. Moje męskie perfumy noszą często przesłanie bycia dumnym z własnej tożsamości w odniesieniu do drugiego człowieka. Świat potrzebuje wszystkich, na tym polega jego bogactwo.

Odkryj perfumy Cheyenne Carron na stronie:  http://www.cheyennecarronparfums.com

Napisz, by otrzymać próbki perfum: cmcparfums@gmail.com

Udostępnij:

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.