Mur berliński stał w głowach Niemców. Omawiam książkę “Zator uczuć”

Udostępnij:
Początki budowy muru berlińskiego. Fot. Wikimedia Commons/domena publiczna

Prawie 30 lat od daty pierwszego niemieckiego wydania ukazało się polskie tłumaczenie głośnej książki psychiatry i psychoanalityka Hansa-Joachima Maaza Zator uczuć. Psychogram pewnego społeczeństwa. Osoby znające prace Ericha Fromma na pewno poradzą sobie z tą psychoanalityczną próbą analizy społeczeństwa byłej NRD i zmiany, jaka dokonała się za Odrą po 1989 roku. Maaz podobnie jak jego starszy kolega opowiada się za być a nie mieć, w podświadomości szuka podstaw społeczno-politycznego bytu, analizuje, jak na siebie wzajemnie oddziałują “baza” i “nadbudowa”.

 Hans-Joachim Maaz był do 2008 roku ordynatorem Kliniki Psychiatrii i Psychosomatyki Szpitala Diakonii w Halle. Zakazana przez komunistów psychoanaliza odrodziła się w NRD dopiero w tym szpitalu będącym pod opieką Kościoła ewangelickiego. Na podstawie doświadczeń zdobytych podczas własnej psychoterapii oraz kierowania grupami terapeutycznymi Maaz kreśli psychologiczny obraz swoich rodaków. Zaznacza, że opisane problemy dotyczą także jego samego, gdyż przez wiele lat walczył z wyniesionymi z domu deficytami, a w 1989 roku brał aktywny udział w pokojowej rewolucji w Halle.

Najkrócej rzecz ujmując, Maaz twierdzi, że zarówno wschodni, jak i zachodni Niemcy nie przepracowali dojrzale procesu zjednoczenia. Dlaczego? By odpowiedzieć na to pytanie, należy wrócić do początków NRD i RFN. Pierwsze państwo powstało w cieniu sowieckich armat i nigdy, mimo oficjalnej propagandy, nie rozliczyło się z dziedzictwem faszyzmu. Gdy zachodni Niemcy problem współwiny za wybuch II wojny światowej i zagładę wielu narodów stłumili angażując się dzięki Planowi Marshalla w budowę społeczeństwa dobrobytu, tak Niemcy wschodnie pod presją rodzimych komunistów i antyfaszystów (Honeckera, Ulbrichta i innych) uwierzyli, że budując całkiem nowy ustrój nie muszą się rozliczać z hitlerowską przeszłością, zresztą nikt tego od nich nie wymagał, nawet pastorzy. Za naszymi zachodnimi granicami powstało państwo komunistyczne z odziedziczonymi faszystowskimi cechami: mocno zmilitaryzowane, ateistyczne i materialistyczne, z represyjną władzą, wszechwładną policją polityczną i z parareligijnymi rytuałami.

Mur berliński mógł powst

pod warunkiem,

że najpierw został wybudowany

w głowach ludzi.

Paradoksalnie – jak dowodzi Hans-Joachim Maaz – mur berliński odpowiadał obu państwom niemieckim, gdyż ich władze mogły bezpiecznie przerzucać odpowiedzialność za II wojnę światową na drugą stronę, własne zło projektować na sąsiada.

 Mur mógł powstać pod warunkiem, że najpierw został wybudowany w głowach ludzi. Wschodni Niemcy najpierw zamurowali swoje poczucie winy; zranieni i upokorzeni po II wojnie światowej przeszli do budowania „realnego socjalizmu”. Do nowego systemu wnieśli nawet obraz zewnętrznego wroga. W Niemczech Hitlera tym wrogiem byli Żydzi (autor w tym kontekście nie używa określenia naziści, tylko Niemcy i naród niemiecki), po 1945 kapitaliści, imperialiści, wrogowie pokoju i socjalizmu, zachodni Niemcy itp.

Ufundowane na sowieckiej sile władze NRD bały się własnego społeczeństwa. Dlatego rozciągnęły nad wszystkimi obywatelami od najmłodszych lat pełną kontrolę w myśl zasady „dyscyplina i porządek”. Poddały swoich obywateli egzystencjalnym, psychicznym i fizycznym środkom przymusu.

Cel państwowego wychowania sprowadzał się do jednego: zahamować indywidualność i złamać wolę. Zasada ta była bezwzględnie egzekwowana na wszystkich etapach edukacji państwowej, przenikała do rodzin, służby zdrowia, a nawet Kościołów.

Większość Niemców była wychowywana w żłobkach od 6 miesiąca życia do 3 lat, później w przedszkolach. Wychowywane w dużych grupach dzieci nie miały możliwości nauczenia się, jak  wyrażać uczucia, były tłamszone przez personel.

W sprawach wychowania największy nacisk kładziono na robienie wszystkiego tak regularnie, jak to tylko możliwe, bycie niezmiennie punktualnym i stawianie obowiązków przed zabawą i przyjemnościami. Odsunięcie na bok istniejących potrzeb i nauczenie się opanowywania ich było podstawową zasadą wychowania.

Samoopanowanie, kontrola, dzielność , wytrzymałość, uległość wobec władzy i nieobruszanie się było pożądanymi cnotami – pisze autor Zatoru uczuć.

W ten sposób w byłej NRD wychowywano ludzi na marionetki, zablokowanych emocjonalnie, z niezaspokojonymi potrzebami naturalnymi, przede wszystkim miłości, co w życiu dorosłym doprowadzało do zatoru uczuć. Autor ma tu na myśli wewnętrzny niedobór rodzicielskiej akceptacji, poczucia bezpieczeństwa, niedobór umiejętności okazywania gniewu, radości i złości, słabo wykształcone poczucie własnej wartości. Tak zablokowany człowiek stawał się łatwym łupem systemu, swoje braki rekompensował posłuszeństwem wobec władzy, karierą polityczną, zadowalaniem się „małą stabilizacją”, czyli trabantami, małymi mieszkaniami i wyjazdami nad Balaton, oraz poczuciem wyższości wobec innych.

Zator uczuć  jest ważną książką także z polskiej perspektywy. Autor pisze o tym, że na przełomie 1989 i 1990 roku w Niemczech nie dokonała się prawdziwa rewolucja, tylko zwrot, tzn. pływak nagle zmienił kierunek na przeciwny bez żadnej refleksji. Efektem „zwrotu” były zawrotne kariery funkcjonariuszy Stasi w zachodnich firmach i korporacjach, niemożność wyłonienia się nowych autorytetów nawet w opozycyjnych kręgach, niedokonanie poważniejszych rozliczeń z patologią  komunistycznego systemu (warto przypomnieć o rzeszy donosicieli i 6 mln teczek Stasi), dziecinne oczarowanie się wschodnich Niemców mocą niemieckiej marki i dobrami luksusowymi napływającymi obficie z Zachodu. Wessis odpłacili się patriarchalnym poczuciem wyższości i podporządkowaniem sobie przejawiających wobec nich kompleks niższości Ossis.

Opisywany przez psychoanalityka „zwrot” sprawił, że jego rodacy nie przepracowali żałoby po NRD, bez refleksji przeszli z socjalizmu do kapitalizmu z wszelkimi psychicznymi obciążeniami, oddali swoje dusze bogatym Niemcom z Zachodu. Maaz chwali postawę „wyprostowanych pleców” w 1989 roku: podczas burzenia muru i ulicznych demonstracji mieszkańcy NRD pokazali po raz pierwszy i ostatni swoją dumę i godność, jednocześnie zaskakuje, pisząc, że z psychicznego punktu widzenia byłoby lepiej, gdyby podczas tych zajść obywatele NRD w większym stopniu wyładowali swoją frustrację, a nie stłumili ją pod presją oficjalnych czynników, także Kościoła, apelujących o powstrzymywanie się przed przemocą.

Zator uczuć nie jest jedyną pozycją w dorobku niemieckiego psychoanalityka. Napisał jeszcze: Kompleks Lilith, Pułapkę miłości, Nową szkołę pożądania, Narcystyczne społeczeństwo. We wszystkich kontynuuje ideę wyrażoną w pierwszej książce o potrzebie „kultury terapeutycznej”, mającej polegać  na świadomym przeżywaniu swojego życia, czyli na niewypieraniu się własnych lęków, ograniczeń, urazów z dzieciństwa i różnych innych stanów wewnętrznych, a ich przepracowywaniu. Maaz postuluje nową demokratyczną „kulturę związków”, polegającą na szczerości i otwartości, na odrzuceniu zachodniej chciwości i chęci zdominowania drugiej osoby. 

Hans-Joachim Maaz, Zator uczuć. Psychogram pewnego społeczeństwa, PIW, 2019.

Drogi Czytelniku, jeśli podczas czytania moich tekstów smakuje Ci poranne espresso, jeśli podzielasz prezentowane na blogu wartości  – wesprzyj darowizną jego rozwój. Dane do tradycyjnego przelewu: Piotr Samolewicz; numery rachunków: Nest Bank (PL) 20 2530 0008 2051 1063 2091 0001; Bank Spółdzielczy w Rzeszowie (USD) 70 9162 0000 2001 0017 4408 0001.

Udostępnij:

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.