Film do czytania. Zabawna „Tajemnica Henriego Picka” [Recenzja]

Udostępnij:
Fabrice Luchini dobrze wypada w roli denerwującego krytyka literackiego. Fot. Aurora Films.

W klasycznym kryminale pada pytanie, kto zabił, natomiast w komedii kryminalnej Tajemnica Henriego Picka, kto napisał literackie arcydzieło?  

CZYTAJ TEŻ: W zaczarowanym świecie [Recenzja “Kodu Dedala”]

Francuskie kino obyczajowe i rozrywkowe, bo do niego przynależy film w reżyserii Rémi Bezançona, cieszy się w Polsce ustaloną renomą. Co prawda nie jest tak popularne, jak hollywoodzkie, ale jest bardziej inteligentne i subtelne pod względem dostarczanych atrakcji i przez to skierowane do innego, bardziej wymagającego widza. Polskim, zazwyczaj grubo ciosanym filmom masowym, nawet nie wypada, poza zyskami, rywalizować z produkcjami znad Sekwany. Wielka szkoda, bo taki tytuł jak  Tajemnica Henriego Picka udowadnia, że rozrywka nie musi być rechotliwa.

Obraz zrealizował utalentowany reżyser średniego pokolenia Rémi Bezançon specjalizujący się w filmach obyczajowych. Tym razem przeniósł na ekran powieść popularnego francuskiego pisarza, scenarzysty i reżysera Davida Foenkinosa o tym samym tytule. Powstał tytuł lekki i zabawny, a przy tym trzymający w przyjemnym napięciu aż do wystrzelenia korka od szampana.  

A potrząsa nim krytyk literacki i gwiazdor medialny Jean-Michel Rouche. Zaprasza on do studia tv wdowę po pewnym właścicielu bretońskiej pizzerii, który pozostawił po sobie w muzeum odrzuconych powieści dzieło bardzo dojrzałe, by nie rzec wybitne. Odnaleziony przez młodą redaktorkę tekst z licznymi odniesieniami do Aleksandra Puszkina odnosi sukces. Nie przekonuje to jednak krytyka, który podważa autorstwo restauratora.

W roli głównej znakomicie spisuje się weteran Fabrice Luchini. Nadaje on swojej molierowskiej postaci tyleż cech arogancji i przebiegłości, co tchórzostwa. Warto spędzić w kinie prawie 100 minut, by przekonać się, jak rozwiązuje zagadkę maszynopisu.

Napięcie wynika przede wszystkim z dialogów, bo film nie tylko dotyczy literatury i branży wydawniczej, ale i sam jest po trosze skonstruowany jak książka. Wiele w nim pada zdań podtrzymujących komizm. Werbalny humor uzupełniają spojrzenia krytyka, mowa jego ciała i twarzy. Aktor wie, jak z przebiegłego lisa zamieniać się w potulną owieczkę i odwrotnie.

A swoją drogą pozazdrościć tylko Francuzom miłości do książek. Choć film jest satyrą na urynkowienie literatury, to mimo wszystko podkreśla jej wielkość i udział w narodowej kulturze. Po takim filmie pokazującym jak interesujące może być życie literackie, z radością idzie się do księgarni. Z radością wraca się też do kina.

Ocena: 4/6

Tajemnica Henriego Picka  (Le mystère Henri Pick), Francja, Belgia (2019), komedia kryminalna (100 min), reżyseria Rémi Bezançon, scen. Rémi Bezançon i Vanessa Portal, w rolach głównych: Fabrice Luchini, Camille Cottin, Alice Isaaz, dystr. Aurora Films, polska premiera 27 grudnia 2019.

Udostępnij:

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.