W imię prawdy. Czysty styl Jima Sheridana

Bardzo czysty  i harmonijny styl opowiadania Jima Sheridana stanowi najlepszy element dramatu sądowego „Werdykt”.

Irlandzkiego twórcę  Jima Sheridana nie trzeba przedstawiać osobom, których filmowa pasja rozwijała się na początku lat 90. podczas złotej ery  wypożyczalni wideokaset. W tamtym czasie na listach przebojów widniały dwa tytuły Sheridana Moja lewa stopa (1989) i W imię ojca (1993) z udziałem wykreowanego przez reżysera gwiazdora Daniela Day – Lewisa. Oba nie tylko dostarczały wielu emocji, ale i uświadamiały, że Irlandczyków stać na swoją kinematografię, co prawda mocno powiązaną z brytyjską, niemniej autentyczną, jeśli chodzi o tematykę i charakter.

Od tamtego czasu upłynęło wiele lat, podczas których Jim Sheridan pracował także dla Hollywood, mimo tego pozostał wierny swoim irlandzkim korzeniom. W Werdykcie wraca do głośnego w latach 90. w Irlandii zabójstwa Sophie Toscan du Plantier, producentki programów telewizyjnych i jednocześnie żony słynnego francuskiego producenta filmowego Daniela Toscana du Plantiera. Prokurator o dokonanie morderstwa oskarżył dziennikarza Iana Baileya. Nie udowodnił mu jednak winy i sprawa nie znalazła sądowego rozstrzygnięcia, mimo że bardzo interesowały się nią media i francuski wymiar sprawiedliwości.

Sprawa zabójstwa Sophie Toscan du Planti odżywa w fikcyjnej historii Jima Sheridana. Opowiada on o drugim rzekomo prawdziwym procesie. O winie albo niewinności ponownie oskarżonego Iana Baileya ma orzec ława przysięgłych. Ławnicy uległszy płomiennej mowie prokuratora są zgodni na początku, że to dziennikarz zamordował Francuzkę. Z jednomyślności wyłamuje się jedna przysięgła. Kieruje się tylko intuicją. Coś jej nie gra w tej efektownej narracji. Ławnicy zaczynają się kłócić, ujawniają różne emocje i światopoglądy.

Cel reżysera jest szlachetny,
ale mało odkrywczy

Odwołując się do klasycznego filmu Sidneya Lumeta „Dwunastu gniewnych ludzi” Sheridan dokonuje rewizji tamtej sprawy. Uświadamia, jak łatwo rzucić cień podejrzenia na każdego człowieka. Pokazuje, że wymiar sprawiedliwości bywa często ślepy na prawdę, która skrywa się za paragrafami i wieloma interpretacjami.

Cel reżysera jest szlachetny, ale mało odkrywczy. Historia tylko miejscami porusza, natomiast trudno pozbyć się wrażenia, że to już wszystko było, że Sheridan nie ma nic ciekawego do powiedzenia, że niepotrzebnie kruszy kopię. Brak odkrywczości może wynikać z braku artystycznej odwagi. Sheridan nie spekuluje, trzyma się tylko dostępnych sądowych dokumentów.  Nie drąży, dlaczego policji zależało na wrobieniu Iana Baileya w morderstwo.

Jedyne, co budzi podziw, to prosty i harmonijny styl. Jest on czysty, jak komunijny strój. Sheridan prezentuje się jako artysta, który wierzy w scenariuszowy i dramaturgiczny ład, równowagę wątków, jasność motywów i czytelność kreacji aktorskich. Nie zaśmieca narracji niepotrzebnymi szczegółami i stylistycznymi wyróżnikami. Opowiada czysto i logicznie, zupełnie jakby chciał zaprotestować przeciw formalnemu rozpasaniu panującemu we współczesnych mediach.

Nie przez przypadek Sheridan powierzył sobie jedną z głównych ról: gra przewodniczącego ławy przysięgłych, który ze pokojem rachmistrza czuwa nad przebiegiem posiedzenia, liczy głosy za i przeciw winie Baileya. Przedkłada racjonalne myślenie nad emocjami i uprzedzeniami.

Warto zadać pytanie o sens roli reżysera, który z racji swoich 77 lat  ma bogate doświadczenie. Czyżby chciał nam powiedzieć, że zachodni człowiek zabrnął w ślepą uliczkę postprawdy i medialnych narracji? Myślę, że odpowiedź brzmi „tak” i dla niej głównie powstał ten film, który – warto to powtórzyć – nie uwodzi  artystycznymi sztuczkami, tylko trzyma się przyziemnego realizmu.

Ocena: 4/6

Werdykt (Re-creation), Irlandia, Luksemburg 2025, dramat sądowy (89 min), scen. i reż. Jim Sheridan, w rolach głównych: Vicky Krieps, Jim Sheridan i John Connors, polska premiera w kinach: 22 maja 2026.

Zdjęcie czołówkowe: O winie albo niewinności ponownie oskarżonego Iana Baileya ma orzec ława przysięgłych. Fot. Materiały prasowe

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.