Adam Driver

Historia pewnego małżeństwa. Dyskretny film Noaha Baumbacha [Recenzja]

Historia pewnego małżeństwa. Dyskretny film Noaha Baumbacha [Recenzja]

Udostępnij:

Jedyną wadą dramatu Noaha Baumbacha Historia małżeńska jest nadmiar dialogów, sprawiających, że bardziej jest do czytania (ewentualnie słuchania), niż oglądania. Reszta zadziwia autentyzmem oraz brakiem pretensjonalności w pokazaniu życiowych sytuacji.   Noah Baumbach podobnie jak jego starszy kolega po fachu Woody Allen obrazuje w swoich filmach grupę społeczną, z jakiej się sam wywodzi, czyli mieszczuchów z klasy średniej zajmujących się artystycznymi zajęciami, pisarstwem, aktorstwem, reżyserią. Tzw. proza życia jest dla niego ciekawsza niż wydumane fabuły, dlatego tematy czerpie z własnej biografii i osób z najbliższego otoczenia. Wielu uważa jego filmy za autobiograficzne, ale on sam woli je nazywać osobistymi, gdyż  bardziej…

Udostępnij:
Antytrumpizm Spike’a Lee. Piszę o „Czarnym bractwie”

Antytrumpizm Spike’a Lee. Piszę o „Czarnym bractwie”

Udostępnij:

Czarne bractwo. BlacKkKlansman uważane jest za jeden z najlepszych filmów w dorobku afroamerykańskiego reżysera Spike’a Lee. Obraz ma intrygującą fabułą i skrzy się ciekawymi rozwiązaniami formalnymi, natomiast jego słabym punktem jest polityczna tendencyjność. Spike Lee podobnie jak we wcześniejszych swoich produkcjach podejmuje radykalną krytykę białej Ameryki. Reżyser opowiada prawdziwą historię dwóch funkcjonariuszy tajnej jednostki policji w Colorado Springs czarnoskórego detektywa (Johna Davida Washingtona) i  jego partnera żydowskiego pochodzenia (Adam Driver), którzy infiltrowali Klu Klux Klan w 1979 roku. Detektywi skutecznie przeniknęli do struktur organizacji białych suprematystów i zapobiegli zamachowi bombowemu na demonstrację afroamerykańskich działaczy. Opowieść jest zatem budująca, po amerykańsku…

Udostępnij:
Don Kichot dziełem życia Terry’ego Gilliama? [Recenzja]

Don Kichot dziełem życia Terry’ego Gilliama? [Recenzja]

Udostępnij:

Trudno powiedzieć, czy amerykański reżyser Terry Gilliam oglądał legendarny film Wojciecha J. Hasa Rękopis znaleziony w Saragossie. Ale przyjmijmy, że tak, gdyż w swoim najnowszym dziele Człowiek, który zabił Don Kichota mistrzowsko stosuje metodę płynnego przechodzenia od jednej „rzeczywistości” do drugiej. Fabuła płynie jak we śnie. Zgrzyt pojawia się dopiero pod koniec filmu, gdy reżyser wpada w gigantyczną operowość. Nagle pryska baśniowy czar. Nadmiar słońca może grozić udarem, tym bardziej gdy świeci na niebie Hiszpanii. Może zamienić  rzeczywistość w halucynację albo sen. Czegoś podobnego doświadcza reżyser reklam Toby (gra go Adam Driver znany choćby z Patersona Jima Jarmuscha), który nie…

Udostępnij: