Święci szaleńcy i Rosja. Pasjonująca książka prof. Ewy Thompson

Udostępnij:
„Głupi dla Boga siedzący na śniegu” – obraz Wasilija Surikowa (1885). Fot. domena publiczna/ Wikimedia Commons.

Ponad 30 lat od daty pierwszego wydania ukazuje się polskie tłumaczenie książki amerykańskiej literaturoznawczyni i slawistki polskiego pochodzenia prof. Ewy Thompson pt. Zrozumieć Rosję. Święte szaleństwo w kulturze rosyjskiej.  Choć praca prof. Thompson przychodzi do nas z wielkim opóźnieniem, to jest serdecznie witanym gościem. Można o niej pisać i dyskutować w nieskończoność, jak o samej Rosji i Rosjanach.

Badania peryferii kultur i sfer wypartych ze świadomości społecznej, takich jak szaleństwo, destrukcja, dewiacje seksualne, nie należą do rzadkości w światowej humanistyce. Wystarczy wymienić  twórcę psychoanalizy Zygmunta Freuda, który otworzył naukę na podświadomość  i popęd seksualny, czy też francuskich filozofów Michela Foucault, badacza szaleństwa, i Georgesa Bataille, zajmującego się doświadczeniami transgresji i seksualności w literaturze, by zrozumieć, jak wielki jest to obszar.

Ewa Thompson w Warszawie po promocji swojej książki. Fot. teologiapolityczna.pl

Praca Ewy Thompson wkomponowuje się w ten nurt filozofii i historii. Porusza temat  nieco problematyczny dla rosyjskiej cywilizacji – zagadnienie świętych szaleńców (jurodiwych) i ich wpływu na świadomość narodową Rosjan, jednocześnie odbiega od charakteru prac francuskich filozofów. Widać w niej wiele naukowej dyscypliny, przejawiającej się w pieczołowicie zebranym materiale dowodowym i w ostrożnym  teoretyczno-literackim nadbudowywaniu znaczeń i metafor. Autorka nie tworzy wielkiej teorii ani nie posługuje się ekscentrycznym stylem dla podkreślenie oryginalności myśli, tylko poddaje pod czytelniczy osąd swoje obserwacje i analizy napisane wielce klarownym językiem. Na stronicach jej książki króluje zachodni racjonalizm i krytyczny dystans wobec opisywanych zjawisk. Nie wydaje się, by Autorka została porwana przez ducha swojej naukowej opowieści, w pełni nad nią panuje, co nie oznacza, że książkę czyta się bez emocji. Nic podobnego. Pełno w niej  zaskakujących odkryć i konstatacji wzbudzających poznawczy dreszcz emocji.

Jurodiwi jest skrótem od rosyjskiego zwrotu Jurodiwi Christa radi oznaczającego dosłownie „szaleńca ze względu na Chrystusa”. Na język  polski tłumaczeni są jako święci szaleńcy, a na zachodnie zazwyczaj jako święci głupcy. Są fenomenem sięgającym korzeniami XI w., czyli Rusi pod mongolskim panowaniem i wg amerykańskiej literaturoznawczyni noszącym szamańskie elementy zaczerpnięte od ludów fińskich i turzańskich, które ongiś koegzystowały ze Słowianami na terenach środkowej Rusi. Jurodiwi  zyskali na znaczeniu w XV w. po wyłonieniu się spod mongolskiej dominacji  Wielkiego Księstwa Moskiewskiego, a od XIX byli stałym i ważnym elementem życia społecznego Rosji. Każda wieś i miasteczko miała swojego szaleńca, w dużych miastach, takich jak Moskwa i Petersburg, żyły ich setki. Ich fenomen umarł wraz z wybuchem rewolucji bolszewickiej. Jurodiwi jako żebracy zostali brutalnie usunięci przez bolszewików ze społeczeństwa.

Szaleńcy święci byli włóczęgami bez stałego miejsca zamieszkania, upośledzonymi psychicznie lub fizycznie wędrowcami, obdarzonymi  jednocześnie przez chłopów, szlachtę i kupców szacunkiem i poważaniem za rzekomo czynione cuda, dar uzdrawiania oraz przepowiadania przyszłości, czyli generalnie za kontakt z siłami nadprzyrodzonymi. Szaleńcy znajdowali się pod opieką całej miejscowości, często znajdywali schronienie w monastyrach i cerkwiach,  gdzie bili w dzwony. W zamian jurodiwi znęcali się nad swoimi dobroczyńcami, krytykowali ich, wypominali im złe postępowanie, niejednokrotnie byli wobec nich złośliwi, tak jakby chcieli pokazać, że oni sami nie zasługują na miano świętych. Na zewnątrz byli odrażający, by nie popaść w pychę, w środku święci i prawowierni.

Przypisywane jurodiwym paranormalne zdolności budziły w otoczeniu zarówno lęk, jak podziw. Zwykli ludzie zgłaszali się do jurodiwych po życiowe i medyczne rady, nie przeszkadzało im, że trudno było ich zrozumieć z powodu nieskładnej mowy.

Za czasów Iwana Groźnego jurodiwi chodzili nago i nie ścinali włosów, od XIX wieku zakładali liche przyodziewki. Wyróżniali się dziwacznymi strojami. Na głowach nosili metalowe kołpaki, ciało obwieszali łańcuchami i innym żelastwem, tym sposobem nieco przypominali pogańskich szamanów i tak jak oni często wprowadzali się w ekstazę.

„Ich odzież była malowniczo porozdzierana i brudna, często pokryta dzwoneczkami, rzemykami, błyskotkami, i innymi rzucającymi się w oczy elementami. Niezależnie od tego, czy chodzili nago, czy też ubrani, święci szaleńcy, tacy jak Iwan Koriejsza czy Grigorij Rasputin, chodzili jednak w zwykłych chłopskich ubraniach, z pewnością należycie pogniecionych, lecz pozbawionych ozdób i żelaznych elementów” – tak opisuje bohaterów swojej książki prof. Ewa Thompson.

Slawistka dowodzi, że wpływ jurodiwych na rosyjskie społeczeństwo był przemożny. Dla chłopów, podobnie szlachty i arystokracji, byli autorytetami moralnymi. Iwan Groźny podziwiał jurodiwych, sam często zachowywał się jak szaleniec. Po okresach brutalnie sprawowanych rządów wpadał w okresy ostentacyjnej ascezy. Modernizujący Rosję Piotr Wielki nakazał zamykać jurodiwych w szpitalach dla obłąkanych, zaś Aleksander I przyjmował ich na specjalnych audiencjach, podobnie Mikołaj II. Ostatni car niejako udomowił najgłośniejszego w historii Rosji jurodiwego – Rasputina – z powodu jego rzekomej umiejętności uzdrawiania carewicza Aleksieja z hemofilii. Rasputin był jednocześnie brutalem i dewiantem seksualnym zgładzonym ostatecznie przez dworzan Mikołaja II. Cerkiew miała ambiwalentny stosunek do szaleńców, gdyż nie byli oni cichymi i pokornymi pustelnikami czy też mnichami. Większość duchowieństwa uznawała szczególną rolę jurodiwych, niektórzy byli nawet kanonizowani, ale istotna część hierarchii potępiała i wykluczała ich z oficjalnego cerkiewnego życia z powodu szaleństwa i szamańskich konotacji.

Ta ambiwalencja była  widoczna także w opisywaniu szaleńców bożych przez świeckich autorów. Duże pisma zarówno liberalne, jak konserwatywne pomijały milczeniem istnienie  świętych szaleńców, tym zjawiskiem zajmowali się jedynie autorzy, jakbyśmy dziś rzekli, niszowi, także etnografowie w niskonakładowych pismach. Natomiast jurodiwi często gościli w baśniach i wchodzili  do wielkiej literatury. Wg Thompson wiele postaci Puszkina, Dostojewskiego, Tołstoja, Turgieniewa, Sołżenicyna i innych noszą cechy stylizowane na szaleńców bożych. Taką postacią jest bez wątpienia Sonia Marmieładowa ze Zbrodni i kary, która, jak pisze Thompson, „Po kilku latach pracy jako prostytutka w najgorszych dzielnicach Petersburga, […] jest nadal tak samo delikatna i prostoduszna jak wówczas, gdy jako nastolatka mieszkała z rodzicami”. „Szamańskie” postaci Dostojewskiego były zbudowane na wzajemnie znoszących się skrajnościach i unieważniały zachodni, logiczny styl myślenia. Wg Thompson dialektyka szamańska i chrześcijańska charakteryzująca postępowanie jurodiwych wkradła się do etosu rosyjskiej inteligencji, a szczególnie anarchistów i rewolucjonistów, którzy nie znali umiaru w dążeniu do obalenia caratu i zbudowania radykalnymi metodami nowego społeczeństwa. Radykałowie swoją działalność traktowali jak świętą misję. Uważali się za wyrzutków działających w interesie rosyjskiego ludu.

Ewa Thompson tworzy kodeks postępowania świętych szaleńców rozpięty między przeciwstawnymi  binarnymi wartościami: mądrość-głupota; czystość-nieczystość; tradycja-wykorzenienie; łagodność-agresja; cześć-szyderstwo. Wg autorki Zrozumieć Rosję skrajności te rzutują na całą rosyjską kulturę i decydują o jej  dwóch, wymykających się zachodniej racjonalności obliczach:

„Takie aspekty rosyjskich zachowań społecznych, jak pełne determinacji dążenie do prawdy, łagodność, serdeczność i skłonność do popadania w entuzjazm mają swoje „mroczne” odpowiedniki wywodzące się z zestawu cech negatywnych. Odpowiednikiem oddania prawdzie jest długotrwałe ograniczenie historycznych dociekań w Rosji moskiewskiej i carskiej. Oddanie tradycji jest sprzężone z wykorzenieniem i pogardą dla tych struktur społeczeństwa obywatelskiego, za którymi nie stoi władza polityczna. Przeciwwagą dla potulności przeciętnego Rosjanina jest bezlitosna agresywność, z jaką tenże człowiek wyrusza na podbój. Czystości serca i celów ostatecznych towarzyszą nieczyste sposoby ich osiągania. Serdeczność i ludzka troskliwość w relacjach osobistych ściśle wiążą  się  z nieprzywiązywaniem wagi do legalnych gwarancji przestrzegania praw człowieka w społeczeństwie. Skłonność do podziwu i przyjacielskość łatwo może się przemienić w podejrzliwość i nienawiść względem tych, którzy są nie nasi. Jak zauważyła Margaret Mead, w Rosji przyjaciele mogą przemienić się we wrogów, a później na nowo stać się przyjaciółmi.”

Kultura rosyjska o wielu twarzach, pełna sprzeczności, religijnej ekstazy i okrucieństwa, na wskroś paradoksalna – do takich wniosków dochodzi prof. Thompson w swojej przetłumaczonej po wielu latach na język polski pracy Understanding Russia: The Holy Fool in Russian Culture. Wydana po raz pierwszy w 1987 roku książka udowadnia, że humanistyka należy do najwspanialszych dziedzin ludzkiego poznania.

Ewa Thompson, Zrozumieć Rosję. Święte szaleństwo w kulturze rosyjskiej, Teologia Polityczna, Warszawa 2019.

Drogi Czytelniku, jeśli podczas czytania moich tekstów smakuje Ci poranne espresso, jeśli podzielasz prezentowane na blogu wartości  – wesprzyj darowizną jego rozwój. Dane do tradycyjnego przelewu: Piotr Samolewicz; numery rachunków: PL 19 9162 0000 3001 0017 4408 0001, USD 70 9162 0000 2001 0017 4408 0001.

Udostępnij:

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.