„Porwany” – żarliwie lewicowy film Marco Bellocchio

Dramat klasyka włoskiego kina Marco Bellocchio tylko pozornie nosi cechy kina hollywoodzkiego. W rzeczywistości jest to film w pełni europejski i artystycznie udany.

Marco Bellocchio opowiada w beletrystycznym stylu prawdziwą historię porwania żydowskiego chłopca Edgarda Mortary przez gwardię watykańską na rozkaz papieża Piusa IX. Rzecz wydarzyła się w latach 50. i 60. XIX w Bolonii, należącej do państwa watykańskiego. Niewielka społeczność Żydów żyła w Bolonii i podlegała prawu kościelnemu. Prawo to nie zmuszało do chrzcin żydowskich dzieci i nie nakazywało nawracać Żydów, natomiast zakazywało wychowywać przez innowierców dzieci ochrzczone. I taką historią jest Porwany. Edgardo Mortara został ochrzczony przez włoską opiekunkę. Kobieta zrobiła tak, by uratować duszę, jak jej się wydawało, poważnie chorego niemowlęcia. Ale nie przypuszczała, że w ten sposób uruchomi ciąg dramatycznych zdarzeń. W wieku 6 lat Edgardo Mortara trafił, wbrew woli rodziców, do internatu katechumenów i już nigdy nie wrócił do swojej rodziny.

Mocny puls narracji

Reżyser nie szczędzi emocji. Od pierwszych scen wyostrza historię, kładzie nacisk na jej mocny puls. Jest przy tym bardzo wyrafinowany. Scenę wyjazdu matki chłopca z Bolonii montuje bardzo dynamicznie, „na ostro”. Montaż, krzyżujący punkty widzenia przerażonej matki i solidaryzującego się z nią tłumu, ma współczesny nerw.

Wyrafinowany styl dostrzec można jeszcze w obrazowaniu papiestwa i katolicyzmu. Reżyser przydaje mu cechy wysoce artystyczne, a jednocześnie schyłkowe, bo przesycone podskórną przemocą (zbliżenia kamery na obrazy i rzeźby cierpiącego Chrystusa i świętych), i swoistą „dekadencją”. Stolica Apostolska przypomina dwór absolutystycznego władcy otaczającego się jedynie męskim otoczeniem. Papież przejawia sadystyczne skłonności, o czym świadczy genialna scena, gdy jako duchowy opiekun Edgardo Mortary każe mu za karę trzy razy całować posadzkę znakiem krzyża. Czy faktycznie takie zdarzenie miało miejsce, należałoby zapytać historyków. Miało do niego dojść po tym, jak Mortara w poddańczym geście rzucił się, by ucałować pierścień papieża, i zwalił go z nóg. Jest to kolejna scena, której reżyser przydaje symboliczne znaczenie. Przywodzi ona na myśl kontrowersyjną rzeźbę „La Nona Ora” („Dziewiąta godzina”) Maurizia Cattelana, przedstawiającą papieża Jana Pawła II przygniecionego meteorytem. W zamyśle Maurizia Cattelana rzeźba przedstawiała papieża przygniecionego ciężarem trosk całego świata, natomiast jej filmowa wersja jest psychoanalityczna, bo ma pokazywać dwuznaczny stosunek żydowskiego młodzieńca do nowej religii, albo jeszcze inaczej, jego strach przed papieżem. Interpretacje wieloznacznej sceny można tylko mnożyć. Jest jeszcze inna scena, nawiązująca do postaci Jana Pawła II. Pius IX chowa pod swym płaszczem bawiącego się w chowanego z innymi chłopcami małego Mortarę. Scena ta przywołuje podobne, „ikoniczne” już zachowanie św. Jana Pawła II i wysuwane pod jego adresem oskarżenia o to, że chronił pedofilów w Kościele. Marco Bellocchio użył bardzo mocnego chwytu. Uczynił tak prawdopodobnie z jeszcze innego powodu, takiego mianowicie, by napiętnować Jan Pawła II za beatyfikowanie Piusa IX w 2000 roku.

Historia Edgardo Mortary wzrusza i budzi gniew wobec poczynań władz kościelnych. Reżyser podsyca emocje, by w maksymalnym stopniu budować sympatię wobec chłopca i niechęć wobec władzy papieskiej.

Z czasem jednak wyrobiony widz zadaje sobie pytanie, czy opowieść nie jest zbyt jednostronna i jednoznaczna. Jego ciekawość zostaje wynagrodzona. Bo jak wiemy z opisów historycznych, porwany Edgardo Mortare był w latach późniejszych gorliwym kapłanem katolickim i dziękował papieżowi za wychowanie. Z dzisiejszej świeckiej perspektywy żarliwe nawrócenie się żydowskiego chłopca można tłumaczyć indoktrynacją, a nawet sztokholmskim syndromem ofiary. Ale aby poznać prawdę, należałoby sięgnąć do wspomnień bohatera Porwanego, o ile ten je spisał i o ile się zachowały, czy też innych wiarygodnych źródeł.

Liberalny dyskurs

Marco Bellocchio jest żarliwy w swej lewicowości i ateizmie. Buduje liberalny dyskurs wymierzony w tradycyjny Kościół katolicki. Dzięki swojemu ideowemu zaangażowaniu i artyzmowi osiąga pełne porozumienie z dzisiejszą widownią. Chyba nie ma widza, który nie byłby poruszony historią chłopca, odebranego gwałtem rodzicom. Bellocchio patrzy na wielką historię poprzez losy niewinnego dziecka. A w tym przypadku jest to historia upadku państwa watykańskiego w wyniku zjednoczenia Włoch. Pod tym względem film jest w pełni udany.

Pytanie o Piusa IX

Trzeba jednak zapytać o sens postępowania Piusa IX. Jak można przeczytać w literaturze religijnej, pod względem ludzkim i politycznym popełnił on wielki błąd, każąc porwać Mortarę. Natomiast trzeba papieża zrozumieć pod kątem teologicznym. Kościół traktował wówczas wyżej dobra nadprzyrodzone niż naturalne. Według Kościoła chrzest żydowskiego chłopca zmienił jego status ontologiczny. Stał się on częścią Kościoła i tylko Kościół mógł zadbać o jego zbawienie. W tamtych czasach bardzo poważnie traktowano te kwestie.

Marco Bellocchio oczywiście nie porusza tematu wiary Piusa IX i jego trudnego politycznego położenia. Pius IX był papieżem o najdłuższym, po św. Piotrze, liczącym 32 lata pontyfikacie. Jego pontyfikat przypadł na burzliwy okres rodzącego się racjonalizmu, liberalizmu oraz wojen w Europie. Ostatnie lata życia spędził w murach pałacu papieskiego, nie opuszczając ich ani razu. Na znak protestu ogłosił się „więźniem Watykanu”. Ten swoisty tytuł przylgnął do papieża aż do roku 1929, gdy Pius IX podpisał traktaty loterańskie, na podstawie których władze Włoch uznały niezależność i suwerenność Stolicy Apostolskiej. Wówczas powstało istniejące do dziś państwo Watykan. Wydaje się, że Pius IX był o wiele ciekawszą postacią, niż jak go pokazał Marco Bellocchio.

Ocena: 4,5/6

Porwany (Rapito), Włochy 2023, dramat historyczny (125 min); reż. Marco Bellocchio; scen. Marco Bellocchio i Susanna Nicchiarelli; w rolach głównych: Paolo Pierobon, Fausto Russo Alesi, Barbara Ronchi; polska premiera kinowa: 10 listopada 2023.

Zdjęcie na górze: Kadr filmu „Porwany”. Fot. Materiały prasowe

Drogi Czytelnikujeśli smakują Ci moje teksty, doceń je symboliczną kawą, dziękuję.

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.