Eteromania. Zanussi kręci film o nadczłowieku

Udostępnij:
Doktor William Morton z Bostonu 17 października 1846 roku odważył się zademonstrować swoim kolegom po fachu działanie eteru, a ci, wyrazili zamiar stosowania go w codziennej praktyce. Fot. domena publiczna

Krzysztof Zanussi wkroczył na drogę wielkich artystów zafascynowanych narkotykiem o nazwie eter. Rzecz jasna nie  jako jego konsument, ale twórca filmu Eter. Reżyser opowiada o lekarzu pracującym w twierdzy przemyskiej w przededniu wybuchu I wojny światowej i prowadzącym na ludziach eksperymenty z eterem jako środkiem uśmierzającym ból i wprowadzającym w odmienne stany świadomości. Część zdjęć była kręcona niedawno w woj. podkarpackim, m.in. w Jarosławiu, Iwoniczu Zdroju, w pałacowym parku w Sieniawie i w pałacu Dzieduszyckich w Zarzeczu. Film ma wejść do kin w przyszłym roku i wtedy będziemy mogli poczuć ulotny zapach dawnej Galicji.

Eter (dietylowy) tyleż jest substancją boską co diabelską. Jest tym narkotykiem, który najpierw był stosowany jako środek pobudzający a dopiero później jako przydatny w medycynie. Już w XIII wieku wiedziano, że w wyniku reakcji kwasu siarkowego z alkoholem powstaje substancja odurzająca, po roku 1730 zwana eterem. Kariera eteru zaczęła się na początku XIX w., kiedy publiczni mówcy stosowali go, by pobudzić się przed występami. Podtlenek azotu cieszył się w pewnych kręgach w Ameryce i w Anglii popularnością jako „gaz rozweselający”. Stosowano go podczas spotkań towarzyskich jako źródło rozrywki, ponieważ niewielka jego ilość rozgrzewała i wprowadzała w przyjemny stan. Praktykę tę zainicjował w 1842 r. doktor Crawford Long w Jefferson w Ameryce. Doktor wydawał młodym ludziom minimalne dawki podtlenku. Gdy zauważył, że uczestnicy bachanaliów z udziałem eteru nie odczuwali zupełnie zranień ani skaleczeń i byli odporni na ból, zastosował go przy zabiegu wycięcia guza  szyi. Powodzenie operacji skłoniło go do stosowania eteru jako środka znieczulającego przy kolejnych operacjach, jednak skromna wiejska praktyka nie pozwoliła doktorowi Longowi na rozwinięcie metody.

Specjalizujący w położnictwie szkocki chirurg sir James Simpson prowadząc badania nad eterem stwierdził, że ma zbyt nieprzyjemny zapach i jako zamiennik zastosował w swojej dziedzinie chloroform. Simpson po raz pierwszy wypróbował na sobie chloroformu w 1847 r. Gdy przebudził się z przyjemnego snu, wprowadził chloroform do swojej praktyki. Odkrycie dla medycyny chloroformu docenił  Charles Drawin, którego żona urodziła siódme dziecko znieczulona przez męża tym specyfikiem. Nieumiejętne stosowanie chloroformu i eteru mogło być śmiertelne. Jak pisał szkocki chirurg Arthur Fergusson McGill (1846-1890), często się zdarzało, że jego pacjenci po wybudzeniu zachowywali się jak „awanturujący się pijacy”.

Pod koniec XIX wieku eteromania stała się masowym zjawiskiem w wielu krajach. Większość piła specyfik, reszta wąchała opary. W Irlandii eter był stosowany jako napój wyskokowy. Biednym chłopom zastępował bimber, szczególnie wówczas, gdy władze skarbowe zlikwidowały gorzelnie. Mimo że ludzie po wypiciu większych ilości stawali się z czasem drażliwi, chimeryczni, leniwi i zaniedbani oraz cierpli na zaburzenia gastryczne i załamania nerwowe, lekarze nadal przypisywali go jako lekarstwo a księża katoliccy traktowali jako zamiennik, ich zdaniem, o wiele groźniejszego alkoholu.

Plaga picia eteru rozwinęła się w Niemczech w latach Republiki Weimarskiej, a także na Górnym Śląsku, gdzie eter przemycano  z Niemiec, oraz w Galicji i na Litwie. Od eteromanii były wolne kraje basenu Morza Śródziemnego, w których do dziś króluje wino. W Polsce zakaz sprzedaży eteru do celów konsumpcyjnych wprowadzono w 1923 roku, na listę narkotyków wciągnięto go w 1928.

Nazwa eteru pochodzi z języka perskiego. W mitologii greckiej słowo to służyło za nazwę boga jasnego światła, uosabiało najwyższe piętra nieba. Może dlatego tak często eter trafiał do poezji. Tak Byron zwraca się do Boga w wierszu „Modlitwa przyrody”:

 Ty, co przez eter znaczysz drogi
Wędrownym gwiazdom, bladej Lunie,
Ukrócasz bój żywiołów srogi
I kładziesz rękę na biegunie;

Ty, przez którego mądrą wolę
Jestem na ziemi urodzony
Ach! póki kroczę po padole,
Użycz skutecznej mi obrony.

Ciebie, mój Boże, Ciebie wzywam!
Czy to w radości, czy w żałobie-
Z Twej woli tonę lub wypływam,
Moja ucieczka tylko w Tobie.

Z eterem eksperymentowało wielu artystów. Zygmunt Krasiński pod wpływem narkotyku popadał w letargi i omdlenia. Zdawało mu się, że poprzez eter może dotrzeć do Boga. Witkacy, który wypróbował na sobie wielu narkotyków, z eterem zetknął się w wieku 7 lat podczas operacji. Do eteru, jak pisał  w Narkotykach, wrócił w wieku lat czternastu:

zabijanie owadów eterem podsunęło mi chęć spróbowania ponownie tego narkotyku. Napajając chustkę eterem przykładałem ją do nosa i wdychałem głęboko. Było lato. Siedziałem wśród zbóż na osłonecznionym pagórku. (…) Widziałem otaczające zboża, pagórek, słońce — ale nie ja to widziałem: jaźń znikła, pozostała bezosobowa świadomość. Wkrótce potem stworzyłem bardzo konsekwentny logicznie system panteistyczny, gdzie ponad stanem indywidualnej jaźni umieszczałem ponadosobowy świadomy byt.

Tak zaczęła się mistyczna przygoda Stanisława Ignacego Witkacego, który pod wpływem narkotyku zaczął odkrywać w sobie i świecie panteistycznego Boga. Genialny pisarz i malarz po jakimś czasie zorientował się w zgubnym działaniu  narkotyku i ostatecznie odradza jego używanie:

eter nie daje euforii ani zapomnienia o rzeczywistych cierpieniach duszy, lecz przeciwnie — potęguje je, a potem po wytrzeźwieniu następuje bardzo przykry katzenjammer.

(…) działa on fatalnie na płuca: prawie zawsze po eteryzowaniu się miałem prędzej lub później, po upływie kilku dni — do dziesięciu, uporczywe zaziębienie z gorączką, tak że musiałem kłaść się do łóżka, nieraz na dwa tygodnie.

Wróćmy do Krzysztofa Zanussiego. W filmie, nad którym właśnie pracuje, eter jest instrumentem władzy ogarniętego manią wielkości doktora nad drugim człowiekiem. Czy ostatecznym – dowiemy się, gdy film wejdzie do kin.

Źródło: Richard Davenport-Hines, Odurzeni. Historia narkotyków 1500-2000, Warszawa 2006.

Udostępnij:

Leave a Reply