Ryszard Kukliński zmienił bieg historii

Ryszard Kukliński zmienił bieg historii

Udostępnij:

Pośród nielicznych filmowych wywabiaczy brudnych plam historii Polski wysoko stawiam dramat Władysława Pasikowskiego Jack Strong o Ryszardzie Kuklińskim. Nie dlatego, że w tym roku, 13 czerwca, przypada 90. rocznica urodzin generała, i nie dlatego też, by film był jakoś szczególnie udany, tylko z powodu skuteczności w oczyszczaniu naszej świadomości z niewiedzy historycznej.

Pasikowski nakręcił Jacka Stronga (premiera w 2014 roku) z inspiracji producentki Sylwii Wilkos, z którą kilka lat później, tym razem już jako scenarzystką, współpracował przy Kurierze o Janie Nowaku Jeziorańskim. Twórca Psów otrzymał od Wilkos niezbędny pakiet wiedzy na temat  Kuklińskiego, miał dostęp do wielu mało znanych dokumentów IPN i CIA, a narracyjnie swoją opowieść oparł na zeznaniach Kuklińskiego złożonych po 1990 roku przed polskimi  prokuratorami. Dzięki temu przekazał w swojej fabule wiele cennych informacji o życiu i szpiegowskiej działalności Kuklińskiego łącznie z prawdziwą wersją jego ucieczki z kraju. Nie zauważyłem natomiast, by na ekranie padło choć raz, że Kukliński był oficerem wywiadu LWP i przeszedł w tym zakresie pełne przeszkolenie. To przemilczenie pomogło reżyserowi przydać swojej postaci rys romantycznego amatora spiskowca.

Czego dowiadujemy się? Kukliński będąc planistą  sztabu generalnego LWP nawiązał na początku lat 70., z własnej woli i bez finansowych oczekiwań, współpracę z CIA. Kierował się patriotyzmem i wiedzą zdobytą na stanowisku oficera odpowiedzialnego za przygotowywanie planów inwazji wojsk Układu Warszawskiego na państwa zachodnie. Wbrew oficjalnej propagandzie, Układ nie miał charakteru obronnego, ale ofensywny. Kukliński pracując nad planami, uświadomił sobie, że terytorium Polski stanie się celem odwetu nuklearnego NATO po ataku wojsk bloku wschodniego na Niemcy zachodnie i zamieni się w wielkie pogorzelisko.

W ciągu wieloletniej współpracy z CIA Kukliński przekazał wiele cennych informacji, m.in. na temat uzbrojenia i planów budowy schronów dla dowództwa Układu Warszawskiego, a nade wszystko ostrzegł Zachód przed przygotowywaną przez marszałka Kulikowa inwazją na Polskę w 1980 roku. Kukliński mówił o niej przed polskimi  prokuratorami, ale czy faktycznie armia radziecka szykowała uderzenie na Polskę z powodu Solidarności, do dziś pozostaje wielką niewiadomą. Super szpieg wykradł jeszcze plany wprowadzenia stanu wojennego. O nadchodzącym w Polsce kryzysie Amerykanie poinformowali papieża Jana Pawła II.  

Kreacja Dorocińskiego nie zblakła jak stare zdjęcie. Aktor sprawdził się szczególnie w tych  momentach, gdy pokazuje oficera w sytuacjach kryzysowych, gdy grozi mu dekonspiracja (genialna scena w sztabie generalnym, gdy gen. Siwicki informuje najwyższych oficerów o krecie w polskich szeregach).

Innym nie do przecenienia walorem filmu Pasikowskiego jest pokazanie, że Polska Ludowa nie była suwerennym państwem, tylko bytem politycznym, na czele z gen. Jaruzelskim, podporządkowanym Moskwie. Ilustrują to mocne sceny rugania Jaruzelskiego przez marszałka Kulikowa oraz serwilistyczne wobec Kremla myślenie i zachowanie części oficerów.

Jack Strong nie ma tej rangi artystycznej co Katyń Wajdy czy Wołyń Smarzowskiego, ale bez wątpienia odkłamuje historię PRL. O Katyniu wszyscy Polacy wiedzieli i moralnie potępiali sowiecki mord bez względu na poglądy polityczne, tak więc film Wajdy pokazał jedynie to, co Polacy przechowywali w swoich sercach. Natomiast Jack Strong, podobnie jak inny ważny film, Czarny czwartek. Janek Wiśniewski padł Antoniego Krauzego, odkrywa ciemną stronę PRL i wydarzenia, które wciąż wywołują spory i emocje. Bo jeśli pada nazwisko gen. Kuklińskiego, to automatycznie pojawia się pytanie –  zdrajca czy bohater? Po obejrzeniu obrazu Pasikowskiego, w którym atrakcje fabularne nie przesłaniają faktów, i odwrotnie, odpowiedź może być tylko jedna – był samotnym bohaterem, który podjął ryzykowną grę w celu uratowania swojego kraju przed katastrofą, za co zapłacił najwyższą cenę. Co prawda nie spłonął w piecu hutniczym jak podwójny agent GRU Oleg Pieńkowski, ale stracił w niewyjaśnionych okolicznościach obu synów. Mówi to samo za siebie.

Udostępnij:

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.